5/10 ⭐⭐⭐⭐⭐
"Obserwuję cię" autorstwa Teresy Driscoll to thriller psychologiczny, który na okładce okrzyknięty jest bestselerem. Czy warto po niego sięgnąć?
Ella Longfield spotyka w pociągu dwóch młodych mężczyzn rozmawiających z nastoletnimi dziewczynami. Nie zwraca na to szczególnej uwagi dopóki dowiaduje się, że ci mężczyźni właśnie wrócili z więzienia. Nie wie co zrobić, ma dylemat, czy zareagować czy nie robić nic, w końcu ma syna w podobnym wieku. Ostatecznie przesiada się do innego wagonu i nie reaguje. Następnego dnia okazuje się, że jedna z tych dziewczyn zaginęła. Bohaterka ma niesamowite wyrzuty sumienia, zgłasza się na policję jako świadek, choć jej zeznania niewiele dają policji. Rok później Ella zaczyna dostawać pogróżki. Ktoś bacznie obserwuje kobietę i prawdopodobnie wie, gdzie jest Anna. Kim okaże się bezwzględny obserwator i szaleniec?
Zacznę od tego, że ciężko było mi napisać ten fragment z opisem książki i tego o czym ona właściwie jest. Musiałam zajrzeć do opisu, bo nie mogłam sklecić sensownych słów opisujących fabułę tej powieści. To niestety mówi samo za siebie. Pomysł był genialny i książki na takim poziomie się spodziewałam, natomiast jak już przyszło co do czego to stwierdzam, że jest to bardzo przeciętne. Masa postaci, wiele perspektyw narracji, która była trzecioosobowa, co już mi się nie podobało. Wydaje mi się, że tylko narracja Elli była w pierwszej osobie. Język, którym jest napisana zły nie jest, ale mi szczególnie do gustu nie przypadł. Masa zbędnych wątków, opisów, które nic nie wnosiły do fabuły, jak na przykład życie prywatne detektywa, którego zatrudnia główna bohaterka. Połowy bohaterów z tej książki już nie pamiętam i fakt, książkę czytałam dawno, ale mam wrażenie, że jest ich dużo, ale nic, kompletnie nic nie wnoszą. W samej fabule widzę w niej podobieństwo do przeczytanego przeze mnie wcześniej "Na skraju załamania". Wiem, że "Obserwuję Cię" wyszło wcześniej, ale dla mnie w porównaniu wypada bardzo blado. Te wszystkie narracje trzecioosobowe były tak nudne, jedyne, które mnie interesowały to te rozdziały z perspektywy głównej bohaterki i jej "obserwatora". Ale żeby tak ciągle nie narzekać, to według mnie fragment z pociągu był po prostu świetny i gdyby cała książka była na takim poziomie jak ten fragment to byłoby super. Na plus zaliczam również pomysł, który jak pisałam był po prostu genialny. I teraz przechodzimy do rzeczy, przez którą ta książka nie została oceniona przeze mnie niżej, czyli do zakończenia. Według mnie było świetne, nie domyśliłam się go, było dla mnie zaskoczeniem. I to tyle z plusów tej książki. Książka zbiera dosyć pozytywne opinie i nie do końca wiem z czego wynikają. Nie wiem, może jestem jakaś dziwna, mi podoba się tak średnio. Gdybym miała ją przeczytać teraz, wiedząc jaka jest, to bym po nią raczej nie sięgnęła. Nie zrozumcie mnie źle, tragiczna nie jest, ale szału nie ma. Niestety dla mnie duże rozczarowanie, po tylu pochlebnych opiniach i po takim opisie spodziewałam się czegoś więcej niż naprawdę przeciętnego thrillera psychologicznego, który opisami potrafi znużyć. Jeśli chcecie przeczytać, to przeczytajcie.