„Nad miłością i związkiem trzeba pracować, ale nigdy nie można zapracować na miłość. Ona albo jest, albo jej nie ma.”
Niezamknięte rozdziały, przeszłość, uczucia i niewypowiedziane słowa wciąż tkwią między nimi. Ich młodzieńcze marzenia i wspólna przyszłość niestety rozsypały się jak domek z kart po zderzeniu z dorosłością, odległością i kłamstwami. Mimo że ich drogi rozeszły się dawno temu, powodując ból, łzy, smutek, gniew i złamane serca. To Lena i Hubert nie potrafili zapomnieć o sobie i o tym uczuciu, jakie ich połączyło. Mimo że oboje ruszyli ze swoim życiem dalej, to nie potrafią zapomnieć o przeszłości i wracają do tych szczęśliwych chwil, gdy byli razem. Zwłaszcza Lena, robi to, gdy jej partner pokazuje, swoje inne obliczę. Los po latach ponownie przecina ich ścieżki, budząc z uśpienia miłość, która była dla nich wszystkim. Tylko że Lena ukrywa przed wszystkimi prawdę o tym, co dzieje się w jej życiu, a nie dzieje się w nim za dobrze. Do tego czuje się źle z powodu tego, co nią kierowało, gdy rozstawała się z Hubertem. Co takiego ukrywa Lena? Czy będzie umiała zawalczyć o siebie i dać sobie szansę na szczęście? Czy na czas zrozumie, co się dzieje? Czy Hubert zawalczy o ukochaną, gdy ta znowu zniknie z jego życia? Czy ocali ją?
„Prawdziwe uczucie potrafi przetrwać naprawdę wiele. Nie sądzisz, że bardziej docenia się miłość, kiedy trzeba o nią zawalczyć?”
Miłość ma różne oblicza i kolory, a M.F. Mosquito zabrała nas w podróż po nich. Pierwsze poznaliśmy czerwień „Przekonaj mnie”, potem zieleń „Wybierz mnie” następnie była żółta „Pokochaj mnie” a na końcu niebieska „Ocal mnie”. Te tytuły nie są przypadkowe, bo każdy z nich odzwierciedla to, co dzieje się w nich i w życiu ich bohaterów. Przy każdej płakałam, śmiałam się, złościłam i płonęłam. Każda jest wyjątkowa, każda kradnie serce i każda z tych historii dostarcza niezapomnianych emocji. „Ocal mnie” to wzruszająca opowieść, o miłości która zawsze znajdzie drogę do serca, która pokona wszystkie przeszkody na swojej drodze. Bo miłość nie zna granic. Jest pełna nadziei, tęsknoty, bólu i wątpliwości. Będziecie chcieli wyciągnąć bohaterów z książki i porządnie nimi potrząsnąć, a niekiedy i przywalić im za to, co robili. Będziecie na nich krzyczeć i płakać z bezradności, bo ich ból będzie waszym bólem, tak jak strach i niepewność. Historia Huberta i Leny dostarczy wam tylu emocji, że nie będziecie wiedzieli co się z wami dzieje. Mosquito zaczaruje was i nie oszczędzi, tak jak nie oszczędzała bohaterów. Każde słowo, każda strona są przesiąknięte od emocji, one się wręcz wylewają z tej książki. Jeśli chodzi o postacie to, są wiarygodne i każdy znajdzie w nich cząstkę siebie. Przez co jeszcze bardziej się z nimi zżyłam. Hubert od pierwszej części pokazał się jako wspaniały człowiek, lojalny, oddany i silny. Dlatego nie mogłam się doczekać jego historii, bo skradł moją sympatię od samego początku. Za to Lena okazała się postacią skomplikowaną, ambitną, sympatyczną, ale i stłamszoną, niepewną. Nie dopuszczała do siebie prawdy, którą mówiła jej przyjaciółka. Dopiero gdy boleśnie przekonała się o tym, zaczęła dostrzegać problem i prawdę. Tyle nerwów i złości, ile wywołała we mnie Lena, to już dawno nie odczuwałam. Raz chciałam ją przytulić, by za chwilę chcieć jej przywalić. Ta historia zostanie z wami na długo, zresztą tak jak cała seria oblicza miłości. Poruszy waszą duszę, ale i zmusi do refleksji nad własnymi wyborami. Bo może gdzieś ktoś tam mierzy się właśnie z takimi problemami jak Lena. Gorąco polecam wam poznanie wszystkich kolorów i oblicz miłości.