Mroki recenzja

Mroki. Mroczny czas

Autor: @alicya.projekt ·3 minuty
2023-05-18
1 komentarz
1 Polubienie
Nie wiem czy pamiętacie, jak zachwycałam się pierwszą częścią „Mroków”. Tuż po lekturze pisałam, że powieść Kasi podziałała na mnie lepiej niż którakolwiek z wymyślnych kuracji odmładzających. Rozpływałam się nad sielskim klimatem wsi wieków średnich, nad rozpełzającą się pod skórą trwogą, nad rozmachem i gawędziarskim stylem. A teraz jestem zmuszona wam powiedzieć, że nic to! Nic to, w porównaniu z tym, w jaki świat Kasia porwała mnie w drugiej części. Tutaj to dopiero pokazała na co ją stać. Dosłownie zmiotła mnie z powierzchni, i to na długie godziny, bo niezłe z tej powieści tomiszcze – wręcz gargantuiczne. Skoro więc przekroczymy już bramy wykreowanego przez nią świata, to rozgaszczamy się tam na dobre.

Zanim zdradzę wam co nieco o treści, zacznę od tego, że na upartego, pierwszy i drugi tom, można czytać w dowolnej kolejności. Są to bowiem dwie osobne historie, toczące się wokół innych postaci, które zazębią się dopiero w ostatnim, trzecim tomie. Co za tym idzie, jeśli czytaliście już pierwszą część, nie spodziewajcie się, że w drugiej dowiecie się, co porabia Leto, czyli intrygujący elf skrytobójca ani dokąd dotarła niepokorna, chcąca zostać wojowniczką, Nora. Tym razem bowiem poznacie losy zadziornej i nad wyraz utalentowanej mag o imieniu Lilian.

A dziewczyna nie ma lekko. Baronowa nie znosi magów, więc robi wszystko, by żaden nie wymknął się spod jej kontroli. Gdy ktoś donosi więc odpowiednim władzom, że w jakieś zapadłej wsi, rudowłose dziecko ożywia martwe zwierzątka, to los dziewczynki jest od razu przesądzony: zostaje odebrana zrozpaczonej matce i zamknięta w szkole dla magów (a instytucja ta jest w pewnym sensie więzieniem). Nasza bohaterka, w której przez długie lata, z dnia na dzień, narasta wewnętrzny bunt przeciwko niesprawiedliwości w jakiej musi funkcjonować, postanawia w końcu uciec. Kierując się odruchem serca – po prostu chce wrócić do matki, z którą od wielu wiosen nie ma kontaktu – nie zdaje sobie sprawy, jaką burzę wywoła swoim nieposłuszeństwem, w jaki szał wpadnie Baronowa i jak bezwzględni ludzie podążą za nią w pogoń…

Nie wiem, kto powiedział Kasi, że „Mroki”, to romans dla nastolatek. Owszem to powieść plasująca się gdzieś pomiędzy Young Adult a New Adult, ale nie romans. To, że pojawia się w nim wiadomy wątek o niczym jeszcze nie świadczy. Zwłaszcza, że autorka koniec końców rozprawia się z nim w nieromansowonastolatowy sposób. Nie spodziewajcie się więc ckliwych wyznań, przegadanych uniesień ani łzawej teen dramy z happy endem. Nie jest to świat Disneya, gdzie, gdy dobre i śliczne dziewczątko, odnajdzie swojego „księcia” żyje długo i szczęśliwie. Nie jest to świat, w którym wyjątkowość może przed czymkolwiek uchronić. Tutaj, jak w prawdziwym życiu, wygrywa silniejszy i to on zawsze bierze, to czego chce – a reszta bezradnie patrzy na to, co mogą uprzywilejowani. Poza tym, tak jak w poprzedniej części, i w tej, Kasia bez mrugnięcia okiem zabija postacie, do których jesteśmy przywiązani. Jednym bezceremonialnym szturchnięciem wypycha nas ze strefy komfortu i sprawia, że drżymy o kolejnych bohaterów.

Nie zgadzam się również ze zbytnio upraszczającym podsumowaniem Lilian, jako naiwnej. Jeśli już, to nie jest to głupiutka naiwność, ale poczucie sprawczości i krnąbrność, które biorą się z buńczuczności charakterystycznej dla młodości. I tego cudownego, aczkolwiek niebezpiecznego poczucia niezniszczalności, które nosi w sobie każdy młody człowiek. A to, że jej się sporo udaje? No halo, przecież po pierwsze zna się trochę na magii, a po drugie jest główną bohaterką przygodowego fantasy. W fabule musi się dziać!

Ta część wydaje mi się warsztatowo i konstrukcyjnie dojrzalsza. Zamiast sielskiej wsi, mamy zapyziałe miasto, w którym relacje międzyludzkie są bardziej szczątkowe i trudniej komuś zaufać. Tym bardziej trzeba doceniać więc tych, który okazują się tego godni. Ale co za tym idzie cierpi się bardziej, gdy los okazuje się mieć ich głęboko w poważaniu i majta nimi jak szmacianymi laleczkami. Trzeba umiejętności, by wszystko to oddać na kartach powieści w taki sposób, by wywołały w czytelniku emocje. Jak dla mnie, to w „Mrokach” zagrało: i atmosfera, i postacie, i historia. Poza tym podoba mi się rozmach powieści, jej nietuzinkowy język, żarty, nawet te rubaszne (no mnie bawiły) i rewelacyjne kreacje. Musicie wiedzieć, że gdy Kasia opowiada nam o jakimś przedmiocie, to czujemy wręcz jego fakturę pod palcami, a gdy opisuje ciasto z malinami to aż cieknie ślinka.

Moja ocena:

× 1 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Mroki
Mroki
Katarzyna Szewioła-Nagel
8.5/10
Cykl: Mroki, tom 2

Opowieść toczy się w tym samym czasie co I tom Mroków. Jednak tyczy się drugiej, głównej bohaterki. Nie mniej, w II części trylogii mamy jasne przesłanki oraz nawiązania, łączące ją z I publikacją. L...

Komentarze
@Lorian
@Lorian · prawie 2 lata temu
Jaka szkoda, że w sprzedaży są tylko e-booki, których nie czytam :) Straszną mam ochotę na wszystkie części.
@alicya.projekt
@alicya.projekt · prawie 2 lata temu
Pierwsza część była papierowa, są też audiobooki - dzięki nim marsz po parku nabrał zupełnie innego wymiaru :)
Mroki
Mroki
Katarzyna Szewioła-Nagel
8.5/10
Cykl: Mroki, tom 2
Opowieść toczy się w tym samym czasie co I tom Mroków. Jednak tyczy się drugiej, głównej bohaterki. Nie mniej, w II części trylogii mamy jasne przesłanki oraz nawiązania, łączące ją z I publikacją. L...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Pozostałe recenzje @alicya.projekt

Nawiedzony dom na wzgórzu
Uwertura nawiedzonego domiszcza

@ObrazekJeśli macie ochotę na solidną dawkę wrażeń, paranoję w gotyckim stylu i klimat nienasyconej grozy, to dobrze trafiliście: witamy w „Nawiedzonym domu na wzgórzu...

Recenzja książki Nawiedzony dom na wzgórzu
Duch z wyspy
Godzina duchów

@ObrazekRozwój nauki i cywilizacji zabezpieczył nasz byt na tyle, że pozbawił nas większości lęków, które nieustannie dręczyły naszych przodków. Chociaż współcześnie l...

Recenzja książki Duch z wyspy

Nowe recenzje

Poszukiwaczka dzieci
Tropienie zaginionych
@Asamitt:

"Poszukiwaczka dzieci" to nie kryminał jak zakładałam, ale thriller psychologiczny z naciskiem na psychologię zdarzeń m...

Recenzja książki Poszukiwaczka dzieci
Przeklęta magia
Magiczne przygody młodego czarodzieja
@stos_ksiazek:

Gdy zobaczyłam okładkę „Eryka Scotta” Matta Burczyka, wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. I cieszę się, że to z...

Recenzja książki Przeklęta magia
Martwe zwierzęta
Bardzo dobry debiut
@daria.ilove...:

"Potwory się rodziły i potwory powstawały z czyimś udziałem" "W zimnym, włożonym kafelkami pomieszczeniu znajdowały si...

Recenzja książki Martwe zwierzęta
© 2007 - 2025 nakanapie.pl