Gdy sięgałam po "Lustrzane życie Ying Yue" nie byłam w 100% pewna czy odnajdę się w azjatyckim klimacie. Nie miałam do tej pory okazji czytać fantastyki okraszonej kulturą azjatycką, ale ponieważ lubię sięgać po nowości i wychodzić poza swoją strefę komfortu, postanowiłam przekonać się czy będzie to udana lektura. I muszę przyznać, że było to ciekawe doświadczenie.
Ying Yue została wybrana na żonę przyszłego cesarza, wierzyła w prawdziwą miłość, jednak rzeczywistość okazała się brutalnie okrutna. Trafiła do miejsca, o którym krążą przerażające plotki, siedem żon cesarza zaginęło bezpowrotnie. W życiu Ying pojawia się wiele niewiadomych, a ona sama zaczyna dostrzegać w odbiciach lustrzanych siebie, ale w innej wersji. Wciągnięta do świata luster poznaje Lustrzanego Księcia, odpowiednik jej prawdziwego męża, tylko z zupełnie innym, czułym, pełnym dobra charakterem. Jak się jednak okazuje, świat po drugiej stronie lustra jest niebezpieczny, pełen mroku, a przed Ying stają trudne decyzje i wybory.
Historia przedstawiona w książce obrazuje życie dziewczyny, które zostało zaplanowane od A do Z. Nie może podjąć własnych wyborów, mieć przyjaciół, wybrać męża, którego pokocha. Ying pragnie wolności, której całe życie jej brakowało. I kiedy nadarza się okazja, aby ją osiągnąć, od razu z niej korzysta bez zastanowienia nad konsekwencjami. Jako bohaterkę nie do końca polubiłam ją, momentami bywała irytująca. Niestety, ale jest strasznie naiwna. Z jednej strony kreowana jest na buńczuczną postać, która przeciwstawia się i wchodzi w przepychanki słowne z księciem, a z drugiej ślepo wierzy nowo spotkanym osobom. Ma ogromną tendencję do odgrywania superbohaterki, chociaż inni przez jej wyboru cierpią. Widać w niej ogromną potrzebę wolności, podejmowania decyzji samodzielne. I po części rozumiem to, że była trzymana w złotej klatce, ale jednak jak dla mnie za dużo było tej jej samodzielności.
Jeśli chodzi o fabułę, to jest ciekawie poprowadzona. Przede wszystkim bardzo podobają się mi wstawki dotyczące kultury azjatyckiej, ich wierzenia oraz przekonania, a także rytuały, które towarzyszą im w codziennym życiu. Jest to bardzo miły element, który pozwala poszerzyć naszą wiedzę. W umiejętny i nienużący sposób wplątane są w wydarzenia, które mamy przyjemność śledzić. Sama historia dotycząca interakcji z lustrzanym życiem jest niebywale interesująca i w ciekawy sposób wykreowana. Wątek ten bez wątpienia jest logicznie wytłumaczony za sprawą przepowiedni, która przewija się w trakcie fabuły.
W książce akcja płynie raczej spokojnie, jednak jak się pojawia, to jest wciągająca. Im dalej tym jest jej coraz więcej, a pod koniec odniosłam wrażenie, że trochę za szybko pewne elementy zostały wyjaśniony w trochę cudowny sposób. Pewne wątki nie zostały również wyjaśnione, przez co poczułam niedosyt i książka ma za to minus. Elementy fantastyczne, na których bazuje książka, są zdecydowanie oryginalne. Motyw luster i magii są świetnie wykreowane i nadają historii charakteru.
W książce nie brakuje wątku romantycznego. Poprowadzony jest w zrównoważony sposób i nie przejął roli głównej w powieści. Mamy tutaj enemies to lovers, ale niestety postawa Ying niesamowicie mnie denerwowała. Miałam wrażenie, że sama nie wie, czego i kogo chce w życiu. Nie do końca rozumiałam też jej złowrogie nastawienie do przyszłego cesarza i jej męża, ponieważ uważam, że to ona sama prosiła się o traktowanie, które otrzymała. Sam książę i jego charakter przypadły mi do gustu. Polubiłam go i jego zrównoważony styl bycia.
"Lustrzane życie Ying Yue" to ciekawa książka, z fajnymi elementami fantastyki, chociaż nie jest idealna. Nie jest to powieść, po której zostałam z czytelniczym kacem, jednak przyjemnie się ją czytało. Jej największym minusem jest gówna bohaterka, która jest młoda i mocno niezdecydowana. Motyw luster, złowrogiego odbicia i drugiego świata skradły jednak moje serce. Bardzo podoba się mi historią związana z tym wątkiem, a także przepowiadania, która pojawiła się w książce. Styl autorki jest lekki i przyjemny w odbiorze, a finalnie lekturę dobrze się czyta.