Drodzy Państwo!
Piotr Langer wkracza na salony!
Człowiek, którego raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. To postać, którą znają prawie wszyscy, a nie lubi chyba nikt. Jedyny w swoim rodzaju. Otchłań zła bez dna, dla której pozory mają kluczowe znaczenie. Drapieżnik, który w niezwykle precyzyjny sposób poluje na swoją ofiarę. Nie zawaha się przed niczym, by osiągnąć wyznaczony cel. Obraz wyrachowana i szaleństwa w najczystszej postaci. Czarujący, budzący zaufanie, pomocny, a jednak psychopata, który napawa się strachem swoich ofiar. Jest prawdziwą bestią w ludzkiej skórze. Niezwykle przebiegły i piekielnie inteligentny. Działa spokojnie, metodycznie, zawsze układa perfekcyjny plan, który nie pozwala na żaden element zaskoczenia. Niezwykle pedantyczny. Dla niego zabijanie jest tak samo naturalne, jak oddychanie. Tym razem wszystko wskazuje na to, że trafił na godnego siebie przeciwnika, a to już prosta droga do zamiany ról w tym przedstawieniu. Kim jest ta osoba tak naprawdę? Czego od niego chce? Czy nieostrożność Langera będzie miała swoje konsekwencje?
Kiedy sięgałam po tę lekturę, miałam nadzieję poznać go od trochę innej strony. Ciekawa byłam jego jako dziecka i chciałam znaleźć odpowiedź na pytanie, gdzie i kiedy to wszystko miało swój początek? Jak to możliwe, że jedenastoletni chłopiec stał się bezwzględnym sadystą? Czy skłonność do psychopatycznego zachowania jest wrodzona, czy nabyta? To kwestia genów czy wychowania?
"Nie płakałem, kiedy coś sobie zrobiłem, nie piszczałem, kiedy ktoś zabrał mi zabawkę, nie wzruszałem się na "Królu Lwie" [...] Czy to czyniło za mnie psychopatę"?
Liczyłam na dogłębną analizę psychiki dziecka i ukazanie mechanizmów, które determinują konkretne zachowania. Niestety...
Nie zabrakło natomiast brutalności, która przeraża i pozbawia wszelkich złudzeń, a dosadność opisów nie pozostawia zbyt wiele wyobraźni i jest zdecydowanie przeznaczona dla czytelników o naprawdę mocnych Piotr Langer to postać, która budzi we mnie skrajne emocje, z jednej strony czuję odrazę dla postępowania, z drugiej, podziwiam inteligencję planowania. Na duży plus zasługują niespodziewanie zwroty akcji, które powodują, że kilka razy opada mi szczęka, nie powiem, natomiast zakończenie pozostawiło ogromny niedosyt, ale i nadzieję na kontynuację tej historii. Może i Langer nie wymaga opisu, ale przeczytać by się zdało. Mnie się podobało, aczkolwiek miałam nadzieję na więcej małego Langera w "Langerze". Czekam jednak cierpliwie, bo jestem przekonana, że Remigiusz Mróz nie powiedział tu jeszcze ostatniego słowa.