Segretario recenzja

Jak Gredechin Specht Starkfaustem się stała

Autor: @maslowskimarcinn ·4 minuty
2023-06-25
1 komentarz
3 Polubienia
Maciej Hen zabiera swych czytelników (a nimi, proszę państwa, nie mogą być żadni dyletanci i malkontenci) w niesamowitą wyprawę do Krakowa XV wieku, miasta przesłoniętego cieniem Wawelu i panującego wówczas króla Jana I Olbrachta. Przybywa tu, w zacnym celu pobierania nauk medycznych, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli – Niemka, Gredechin Specht. Jako że kobiety studiować nie mogły, przybiera ona imię Georga i w męskim przebraniu śmiało wkracza w świat nauki. Jej fascynującą historię poznajemy dzięki listom, które skrzętnie pisze do swej mieszkającej w odległym Heidelbergu przyjaciółki, Enneleyn Weidemann. Właśnie w ten urokliwy sposób autor dostarcza swym czytelniczkom i czytelnikom dodatkowej przyjemności podczas lektury. Nie jest to bowiem zwykła powieść, lecz epistolograficzne cudeńko, bo któż dzisiaj jeszcze pisze listy?

Życie Gredechin, a raczej Georga Starkfausta (proszę zwrócić chwilę uwagi na etymologię nazwiska!), jest pełne wzruszających i przejmujących wydarzeń. Począwszy od samego studiowania medycyny po wyprawy na tajemniczy Kazimierz, gdzie wśród żydowskiej diaspory, bohaterka może wreszcie bez obawy o wykrycie swej tajemnicy, oddać się kąpielom w mykwach i zachować czystość – nie duchową, jak przykazuje judaizm, lecz taką zwykłą, cielesną. W dodatku na Kraków spada zaraza, zaś Gredechin zakochuje się w pewnym starszym od niej mężczyźnie. I tu właśnie Maciej Hen wprowadza do swej powieści drugiego bohatera, Filipa Kallimacha, doradcy i polityka, męża stanu i znawcy dziejów Europy. To pod jego skrzydłami Georg dowiaduje się, kim są mężczyźni, a czym miłość do kobiet, czym polityka, czym zaufanie, a czym łaska króla (co na pstrym koniu…). Ze swym mistrzem doskonale ukrywająca swą płeć Gredechin poznaje zaułki Krakowa i przede wszystkim słucha… Tu właśnie czai się druga fascynująca warstwa powieści – dziewczyna opowiada, pisząc, zaś Kallimach jest przykładem gawędziarza najwyższych lotów – zasypuje ją fascynującymi historiami z jego życia. Filip był bowiem wielkim podróżnikiem, bohaterem godnym powieści Cervantesa, w młodzieńczych latach awanturnikiem, który do swego curriculum vitae mogły wpisać i ucieczkę przed papieskimi siepaczami, i podejrzenie o zdradę czy morderstwo. Przede wszystkim jest kochliwym amantem (biedne, skołatane serce Gredechin!), który w porywie uczucia – jak to bywa z mężczyznami – kieruje się namiętnością a nie umysłem, z którego był przecież znany. Gdzieś w tle, gdzieś wśród zabaw krakowskiego mieszczaństwa i szlachty, przewija się tajemnicza księga i karty tarota, co dodaje „Segretario” delikatnego posmaku alchemicznego mistycyzmu i stęchłego zapachu ponurych średniowiecznych kazamatów.

Wszystko to pozwala stwierdzić, iż w „Segretario” Maciej Hen dokonał rzeczy niemożliwej – chwycił dwie historyczne epoki – średniowiecze i odrodzenie, opisał je celnie, wymieszał nie mieszając, dając niemal autentyczny obraz tamtych wyjątkowych dni z pogranicza dwóch odmiennych światów: odchodzącego powoli czasu zabobonów i ślepej wiary w moc modlitwy i nastającego po nim okresu, gdy rodziła się myśl o istocie człowieka i człowieku, który reprezentują dwaj bohaterowie – cechujący się otwartością umysłu, dążeniem do naukowej prawdy Kallimach i towarzysząca mu kobieta w męskim przebraniu. Nie zawładnięci czczemu gadaniu o Bogu, choć nie kontestujący Jego istnienia, raczej skupieni na szkiełku i oku, wierze w swoje umiejętności, dociekliwi i łaknący poznać ukryte tajemnice świata (choć nie uciekający jeszcze od wróżbiarstwa i guseł).

Hen stworzył niewątpliwie bardzo współczesną, żeby nie powiedzieć nad wyraz uświadomioną, postać kobiecą. Gredechin nie dość, że dba o higienę i widzi w niej szansę na powstrzymanie zarazy, to jeszcze nie daje się ponieść radykalnym hasłom rzucanym przez przedstawicieli krakowskiego, chrześcijańskiego mieszczaństwa ani nagonce na żydowską społeczność, którą z łatwością obarcza się winą za każdą klęskę i nieszczęście. Otwarcie sprzeciwia się przejawom antysemityzmu, w czym równie mocno wtóruje jej Kallimach. Dzielnie ukrywa swą kobiecość, narzekając w listach do przyjaciółki na kłopoty z comiesięcznymi dolegliwościami i potrzebą imitowania męskich cech, a zwłaszcza upozorowania wypukłości tam, gdzie u mężczyzn zdarzają się dość często, a jednoczesnego spłaszczenia tych, które u kobiet bywają wypukłe. Nie widzi niczego złego ani nienaturalnego w miłości osób tej samej płci, potępia pogromy, umie walczyć o swoje życie i zdrowie, broni swej niezależności – jest silną, inteligentną kobietą, świadomą swych słabości i skromną, ale jednocześnie pewną siebie, która nie boi się swych przekonań i doskonale potrafi je bronić. Jedyne, na czym się nie wyznaje to uczucia – miłości do swego mistrza, co dodaje postaci Gredechin jedynie naturalności – owa niezaradność i onieśmielenie są przecież konsekwencją jej młodości. Odniosłem wrażenie, że im więcej wody upłynęło w Wiśle i im dłużej Gredechin była Georgiem, tym bardziej ten drugi przejmował jej umysł, aż do finału, który nieco mnie zaskoczył.

Ile tu nawiązań, mrugnięć oka do czytelniczek i czytelników – począwszy od wyimaginowanego nazwiska Georga, po nawiązania do dzisiejszych czasów, odmienności i nieporozumień. Czytanie „Segretario” było dla mnie prawdziwą intelektualną ucztą, wspaniałą wyprawą w historyczne czasy i miejsca, ale opisane tak, jakby autor stamtąd pochodził, jakby notował to, co widział, jakby cytował tych, których sam spotkał. Nie raził ani język powieści, ani jej styl – wszystko, począwszy od okładki, przez mapy, na ilustracjach kończąc, zostało podane we wspaniałym wydaniu książki, którą szczerze polecam.

Książkę otrzymałem z portalu sztukater.pl

Moja ocena:

Data przeczytania: 2023-05-17
× 3 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Segretario
Segretario
Maciej Hen
7/10

Autor fenomenalnej Solfatary powraca w daleką przeszłość! Awanturnicze losy dwojga cudzoziemców w fascynującym, wielokulturowym Krakowie końca XV wieku Gredechin Specht z Heidelbergu, by spełnić...

Komentarze
@jatymyoni
@jatymyoni · prawie 2 lata temu
Interesująca recenzja i książka warta zainteresowania.
Segretario
Segretario
Maciej Hen
7/10
Autor fenomenalnej Solfatary powraca w daleką przeszłość! Awanturnicze losy dwojga cudzoziemców w fascynującym, wielokulturowym Krakowie końca XV wieku Gredechin Specht z Heidelbergu, by spełnić...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Pozostałe recenzje @maslowskimarcinn

Człowiek, który nigdy nie skłamał
"Zimny wiatr uniósł pana Liu i porwał go za sobą"

Tym razem w dłonie czytelniczek i czytelników trafia zbiór jedenastu opowiadań Lao She. Niech nie zmyli Was jednak wylegujący się na okładce kot ani niewielka objętość t...

Recenzja książki Człowiek, który nigdy nie skłamał
Wypędzenie Gerty Schnirch
Gdy wrze nienawiść i pragnienie zemsty

Wspaniale rozpisana na lata historia zwykłej dziewczyny z Brna, która miała nieszczęście urodzić się i wychowywać w dwu narodowościowej rodzinie w czasach, w których na ...

Recenzja książki Wypędzenie Gerty Schnirch

Nowe recenzje

Należę do Ciebie
Należę do ciebie
@magdalenagr...:

♟️♟️♟️♟️ Recenzja ♟️♟️♟️♟️ Greta Eden " Należę do ciebie "#4 @greta_eden_autorka Cykl: Baleary #4 Wydawnictwo: Lite...

Recenzja książki Należę do Ciebie
Tajemnice arabskich szpitali. Tom 1
Tajemnice arabskich szpitali
@wiktoria.wa...:

Zagaduję, że Marcina Margielewskiego nie muszę nikomu przedstawiać. Czytam jego książki od kilku lat, choć miałam małą ...

Recenzja książki Tajemnice arabskich szpitali. Tom 1
Corpus delicti
65 zbrodniczych zagadek.
@maciejek7:

"Corpus delicti. Zagadki kryminalne, które rozwiążesz w 60 sekund" to rewelacyjny pomysł na zabawę. Zagadki kryminalne ...

Recenzja książki Corpus delicti
© 2007 - 2025 nakanapie.pl