Dziś recenzja w zupełnie innym klimacie. Są tematy, na które z nikim nie rozmawiam, bo nie czuję się osobą kompetentną, aby móc się wypowiadać w nich swobodnie. Zastanawiał mnie sam tytuł książki, dlatego po nią sięgnęłam. Recenzuję ją dzięki uprzejmości wydawnictwa WasPos. Zapraszam.
Pistis pewnego dnia zostaje posłana do szkoły sportowej, wbrew swojej woli. Jest osobą głęboko wierzącą, więc zastanawia się przy okazji nad wstąpieniem do zakonu. W swojej życiowej drodze nie brakuje jej również różnych znajomości z mężczyznami i kryzysu wiary. Elpis to singielka,która wydaje się być szczęśliwą, a w środku, w głębi duszy marzy o swoim księciu z bajki. Kiedy wszystko zaczyna się jej zdaniem układać mężczyzna po kilku latach podejmuje decyzję o wycofaniu się. Trzecia bohaterka tej książki Agape jest najmłodsza, przez co nie udaje jej się nawiązać dobrego kontaktu z siostrami. Dziewczyna zupełnie nie radzi sobie z problemami. Popada w anoreksję, z której "wyciąga" ją wiara. W przyszłości więzi Agape z siostrami zacieśnią się i staną się silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.
Trzy siostry, trzy różne charaktery, życiorysy. Żyją osobno, a jednak razem. W życiu każdego rodzeństwa przyjdzie moment, kiedy granica dzieląca je, stopniowo zacznie się zmniejszać. Bohaterki te powieści również po czasie to zrozumiały. Oto w ich życiu waśnie nasta moment przełomowy. To właśnie wtedy zrozumiały, że są sobie bliższe niż im samym na początku się wydawało.
Ponieważ ta książka porusza tematykę religijną, ja muszę nieco także do niej się odwołać. Zależy jak na nią spojrzeć. Osoba wierząca powie lub napiszę, że Bóg zawsze jest naszym przyjacielem i nie utrudnia nam życia, a wręcz daje wskazówki, które pomogą nam w osiągnięciu celu, jeśli tylko nauczymy się je odczytywać. Taki człowiek będzie argumentował swoje zdanie wiarą. Ja natomiast spojrzałam na tę książkę inaczej. Jestem człowiekiem tolerancyjnym w wielu dziedzinach życia. Akceptuję, ale nie uznaję narzucania. Ta publikacja na szczęście nie wpływa na zmianę przekonań religijnych ani nie ma charakteru propagandowego. Domyślam się, że autorka chciała jedynie poprzez pryzmat Boga pokazać nam, co jest w życiu ważne. Dowieść, że każdy człowiek musi w coś wierzyć. Jeśli nie w Boga, to w coś innego. W coś musi, bo inaczej dawno by zwariował z braku ulokowania swoich przekonań i nic nie osiągnął w życiu. Ja jestem zatwardziałą agnostyczką i przyznaję się be bicia. Jeżeli mam w coś uwierzyć, muszę to widzieć. Boga niestety zobaczyć się nie da. Oto dlaczego wierzę w ludzi, którzy rządzą tym światem, ale mogą go również zniszczyć, niż w bóstwo.
Książkę uważam za wartą przeczytania, chociażby po to, abyście zastanowili się, co jest dla Was ważne w życiu, do czego dążycie. Ani ja, ani autorka nie zmuszamy nikogo do zmiany przekonań. Dlatego pozwoliłam sobie spojrzeć na nią pod takim a nie innym kątem. Mamy wolność wyboru, słowa, wypowiedzi, wyznania. Ja nie mogę nic narzucić. Decyzja należy do Was. Nie wypowiem się więc w sposób jednoznaczny czy polecam tę książkę, czy nie. Jeśli jesteście ciekawi, przeczytajcie.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu WasPos.