Nie cierpię kończyć serii, które mnie zauroczyły, a najbardziej nie lubię kończyć serii, które kocham. Pocieszenie mi daje fakt, że będę mogła do nich kiedyś wrócić, jednak to nie jest już to samo, co poznawanie historii na nowo, czy oczekiwanie z niecierpliwością na kolejne tomy. "Korona popiołów" Marah Woolf to trzeci i zarazem ostatni tom z serii Kroniki Atlantydy. Po raz kolejny zostałam wciągnięta dosłownie od pierwszych stron w historię pełną zagadek, mrocznych postaci, oraz miłości, która może okazać się nie wystarczająca, by uratować kogoś. Jednak musimy pamiętać, że miłość to nie wszystko, jest tu zdrada, dużo bólu i jeszcze więcej problemów, które wydają się pchane do tej historii na siłę. Chemia między głównymi bohaterami to nadal nie to, do czego jestem przyzwyczajona w takich historiach, jest to trochę drażniące, ale zarazem i świeże i nowe. Trochę mi się dłużył wątek miłosny, ciężko bohaterom było dojść do porozumienia i tej najważniejszej rozmowy, która wszystko miała naprawić. Czy się im udało? Nie będę zdradzać, ponieważ nie będę wam zabierać radości z odkrywania wszystkich tajemnic, a jest ich sporo.
Jak wspominałam, nie lubię zdradzać ważnych wątków, dlatego powiem wam, że Taris po raz kolejny pokazała, że jej zamiłowanie do zagadek, nie jest tylko hobby, czy pracą, jest genialna w tym co robi, jednak w poprzednim tomie, zapłaciła za swoje poszukiwania, najwyższą cenę, taka, którą ciężko zapłacić, jednak nie miała wyboru. Decyzje zostały podjęte, a ona tylko przez nie cierpi. Żeby naprawić wszystko, postanawia sama wyruszyć w kolejne poszukiwania, tym razem za cel stawia sobie zdobycie korony popiołów, jednak jak przy pierścieniu i berle miała jakiekolwiek wskazówki, tak teraz nie ma nic. Musi błądzić po omacku, jednak kto jak nie ona będzie w stanie odnaleźć coś, czego nie widziano od tysięcy lat.
Uważacie, że to, co dzieje się wokół nas, ma jakiś wpływ na obiór książki? Ostatnio przytrafił mi się dobry czas w życiu, jednak spowodowało to, że na książki zabrakło mi sił i czasu. Z “Koroną Popiołów” miałam taki problem, że nie mogłam się wgryźć w historię, współczułam bohaterom, jednak częściej mnie irytowali. Książkę z powodu braku czasu czytałam tylko późnym wieczorem i w nocy, więc wydawałoby się, że robiłam sobie klimat, jednak męczyłam się w większości czasu. Jednak nie mogę powiedzieć, że to zła historia, wydaje mi się, że autorka chciała jak najwięcej w tym ostatnim tomie nam przekazać. Wszystkiego było za dużo, za dużo rozwiązań tak jakby na szybko wymyślonych, za dużo przemyśleń, za dużo dialogów nic niewnoszących. Jak tylko znajdę dłuższą chwilę bez zobowiązań, to mam zamiar powrócić do tej historii i dać jej szansę, mam nadzieję, że znów poczuję ten zachwyt, jaki poczułam po pierwszym tomie.
Samo pióro autorki jest przyjemne, tak samo jak nasze polskie wydanie, dość spory druk, piękna okładka, śliczne zdobienia i genialne dodatki do książki. Za wszystko można podziękować wydawnictwu Jaguar, a ja dziękuję za paczuszkę do promocji i książkę do recenzji.
Przerażająca zdrada. Utracona nadzieja. Triumfalne zwycięstwo – porywający finał cyklu „Kroniki Atlantydy”. Nefertari ginie z rąk Seta, ale wampiryczna córka Platona daje jej kolejne życie… Nefert...
Przerażająca zdrada. Utracona nadzieja. Triumfalne zwycięstwo – porywający finał cyklu „Kroniki Atlantydy”. Nefertari ginie z rąk Seta, ale wampiryczna córka Platona daje jej kolejne życie… Nefert...
Marah Woolf zachwyciła mnie swoim cyklem Kroniki Atlantydy, choć tom drugi nie okazał się tak dobry, jak pierwszy. Z nadzieją więc sięgałam po zakończenie tej trylogii i liczyłam na to, że zakończeni...
Dziś przychodzę do Was z opinią finału trylogii o Atlantydzie Marah Woolf, "Korona popiołów". Nefetari musi poradzić sobie ze swoją przemianą w wampira. Jest to bardzo trudne, gdyż oprócz plusów tej...
@pola841
Pozostałe recenzje @Nastka_diy_book
Jeszcze więcej Grima.
Wolicie sięgać po serie, gdy są w całości wydane, czy jednak sięgacie po każdy tom osobno, jak tylko są wydawane? Osobiście wolę czekać jak już jest całość na rynku, ...
Co powiecie na słodką komedię romantyczną, nie tylko dla młodzieży? Ja byłam na tak i nie zawiodłam się sięgając po “Dungeons and Drama” Kristy Boyce. Znacie mnie...