Trud surrealisty przypomina trud psychoanalityka, co zauważył Kuba Mikurda w swojej książce „Nie-całość”: „Psychoanalityk nie szuka, bo nie wie, czego szukać. Wie, czego szukał dopiero, gdy to znajdzie, dopiero, gdy to usłyszy. Nie szuka, ale słucha. Słucha tego, co mówią analizowani, ale przede wszystkim jak mówią. Wyłapuje powtórzenia, manieryzmy, zająknięcia, zmiany tonacji, kłopoty ze znalezieniem słowa, neologizmy itd. Wszystko, co – zgodnie z zasadami komunikacji – nie ma sensu, co nie na miejscu i nie na czasie. Słowem – to, co w mowie analizowanego surrealistyczne”. W niniejszym wyborze – od wczesnych wierszy do radykalnej pracy „Emilie przychodzi do mnie we śnie” – Jindřich Štyrský słucha siebie nieustannie i bez pardonu.