Wydane wspólnie z Muzeum Powstania Warszawskiego. Pierwsza wielogłosowa powieść o współczesnej Warszawie. Miłość, pożegnania i powroty, rewolucje. Wielobarwny i wielowymiarowy portret miasta na począ...
Zbiór próz poetyckich Karlisa Verdinsa, jednego z najbardziej znaczących łotewskich poetów młodego pokolenia, tłumaczonego dotąd m.in. na angielski, rosyjski, szwedzki, czeski, turecki. "Niosłem ci ka...
W sierpniowym numerze m.in.: - Reportaż: "Ból przygniata nas i polską służbę zdrowia" (Agnieszka Wójcińska). - Portret: "Bojko Borisow, ochroniarz, mężczyzna roku, premier Bułgarii" (Sylwia Siedlecka...
"Rubryki strat i zysków" to zbilansowanie poetyckiej fascynacji Jacka Dehnela formą cyklu i poematu. Czytelnicy odnajdą tu ślady podróży – zarówno tych rozumianych dosłownie, jak i tych odbywanych po ...
Literackie portrety miast lub dzielnic to nie tyle dokumenty, zdające sprawę z historii danego miejsca, ile bardziej teksty stwarzające klimat. Miejska fikcja pozwala lepiej zrozumieć przestrzeń, w k...
Życie Lali opowiedziane przez nią samą. Zbiór tekstów Lali - opowiadań, słuchowisk i recenzji wybranych przez Jacka Dehnela - i subtelne dopełnienie opowieści o jej życiu. "Życie Lali" to kolaż słucho...
Od autora: Apokryfy, podejrzane wersje znanych opowieści, boczne ścieżki fascynują mnie od dawna. Zawsze mnie kusiło, żeby zakraść się na plan filmowy, jakim jest nasza wspólna wizja historii, i kopną...
Dostrzeganie roli kobiet w historii jest sprawą stosunkowo nową. Na początku lat 70. XX wieku powstaje termin „herstory” dla określenia historii opowiadanej z kobiecego punktu widzenia. Choć na łam...
Szokujące arcydzieło Nigdy niewydany w Polsce literacki thriller Muriel Spark w brawurowym tłumaczeniu Jacka Dehnela Lise leci na południe Europy. Ma starannie przygotowane strój i plan: spotka...
Osobliwość to zagadkowa cecha niektórych fotografii. To ona sprawia, że w ich kierunku ciążą myśli i spojrzenia. Osobliwość może być przez wielu podzielana, choć zwykle jest osobista; nie sposób jej ...
Anatomia obsesji Jak pisze Ian Bostridge – autor Podróży zimowej Schuberta – „książka ta jest owocem kilku lat pisania i kilku dekad obsesji na punkcie Winterreise, wykonywania jej – chyba więcej r...
„Proteusz” jest spacerownikiem po stu pięćdziesięciu latach fascynującej historii Muzeum Narodowego w Warszawie, największej i najbardziej szanowanej polskiej instytucji kultury. Jacek Dehnel we ws...
Pierwszy tom z nowej, kieszonkowej serii Biura Literackiego "22. Wiersze podróżne" ? zmieści się i do torebki, i do samolotowego bagażu podręcznego. Zbiór starannie wyselekcjonowanych przez autora wie...
Bogata, świecąca neonami dansingów, chlubiąca się luksusowymi hotelami i gronem wybitnych twórców kultury Warszawa dwudziestolecia międzywojennego ma swój brzydszy, dziś zapomniany, a może jeszcze ci...
Zebrane w jednym tomie trzy cykle poetyckie laureata ostatniej edycji nagrody literackiej fundacji imienia Kościelskich: Żywoty równoległe, Wyprawa na południe i niepublikowana dotychczas Pochwała prz...
Tak się patrzy spod przymrużonych powiek, oceniająco. Żadnego uśmiechu. Ani w ustach, ani w oczach. Wie pan – chwyciła go za ramię – człowiek czasem się ustami nie uśmiecha, a oczami tak. Włodek, na przykład, często. Bardzo to jest ładne. A ta nic – pokazała palcem obraz – zero pozytywnych emocji. Nic dziwnego, że ludzie sobie myślą, że to Polka.
“Czułem, że żyję- widziałem, jak za oknem zmienia się pogoda, jak kończy się lato i coraz częściej wieczorami podwiewa chłodem, i miałem poczucie, że jestem częścią tego cyklu, umieram, żeby si urodzić, to znów rodzę się, żeby umrzeć. Teraz się rodziłem, rodziłem się wszystkimi porami skóry, rodziłem się przez dziurki w guzikach, przez palce, przez pępek. Teraz właśnie doleciał mnie wiatr spod Pirenejów- tyle lat zabrało mu przyniesienie nowin z Bordeaux.”
“Nazwałem syna Mariano Javier, żeby sprawić przyjemność Klusce. Jak idiota. Imię to nie przelewki. Mogłem go nazwać Mariano Francisco, i może wtedy miałby w sobie więcej z pradziadka. Siłę i talent. Zakaziłem go imieniem jak gangreną, zabiłem go w dniu, w którym ksiądz polał jego główkę wodą i ochrzcił go Marianem Javierem; jak to się stało, że stał się podobniejszy do dziadka niż do ojca?”