Tu byli, tak stali recenzja

"When I was a youth I used to burn cali weed" i co z tego wynikło...

WYBÓR REDAKCJI
Autor: @maslowskimarcinn ·3 minuty
2022-07-18
Skomentuj
5 Polubień

Książka Gabriela Krazue „Tu byli, tak stali” stała się dla mnie istną zagwozdką. Długo zastanawiałem się nad odpowiedzią na pytanie, jak mam ją ocenić? Jak interpretować? Z jednej strony wydaje się zwykłą, biograficzną opowieścią chłopaka o osiedlowej bandyterce, a z drugiej wplatane w tekst poetyckie myśli bohatera wskazują, że mamy do czynienia z kimś niezwykłym i czymś niepospolitym.

I chyba powinno być tak: przed otworzeniem książki na pierwszym rozdziale, wypadałoby przypatrzeć się zdjęciom Autora i jego wysadzanymi diamentami zębami, posłuchać Professor Green’a, „Fire” Prodigy*, obejrzeć Trainspotting, wygooglować South Kilburn, zaznaczając w wyszukiwarce opcję „grafika”; próbować chociażby w ten sposób zagłębić się w wyjątkowy londyński klimat blokowisk. A potem zanurzyć się w lekturze, gdzie tekst byłby uzupełnieniem wizji.

To książka o dragach. Przemocy. O młodych, wirujących w kotłowaninie schematycznej drogi życia: pierwszy rabunek, pierwszy narkotyk, pierwszy sex i pierwsza klamka w dłoni. To droga z jednym możliwym zakończeniem: krew, śmierć i umieranie w samotności na wybetonowanym placu zabaw. Życie młodego człowieka w SK skupia się na przyjaciołach, nie będącymi przyjaciółmi, dzikiej wrogości i narastającej przemocy. To życie wśród niewydolnego ułomnego Systemu, z nieuniknioną perspektywą więziennych krat i stania pod celą. Straszny to świat i nie jest to miła lektura. A jednak bohater, niejaki Snoopiacz, czyli autor książki, ukazuje się jako osoba wrażliwa i utalentowana (licencjat, studia itp.), choć z drugiej uparcie tkwi w brudnym blokowisku pełnym ćpunów i ciągłego prężenia muskułów. Typowy nastolatek, później dwudziestolatek, oddalony od rodziców, nie potrafiący znaleźć jakiejkolwiek płaszczyzny porozumienia z nimi, wiedzie żywot pomiędzy kilkoma domami, pokojami, wśród kumpli i ziomków, tych co zdradzają i tych, co nie puszczają farby. W opór problemów. Baty na galeryjce. Chapanie. Czilowanie, krojenie, sztachanie i dilowanie. Chwast, pestki, lemon haze, kwadraty i szuflady. Przez ręce przechodzą setki i tysiące zdobytych nielegalnym handlem i rabunkiem banknotów – to dzięki nim Snoopiacz może sobie pozwolić na nowe najki i dresy, złote rolexy i diamenty w zębach. Żeby wyglądać nieziemsko. South Kilburn to przecież „królestwo książąt i bandziorów wśród betonowych wież”. Zlany krwawą poświatą, paradoksalny i groteskowy świat piękna i brzydoty, gdzie wygląd ma znaczenie tak samo, jak ilość wypalonych blantów.

I to tyle i aż tyle. I co z tego wynika? Czy 400 stron opowieści o bezsensownej przemocy może bawić? Owszem, książka wciągała, ale gdzieś w połowie, kiedy nie zmieniały się losy bohatera, a zmieniała się wyłącznie galeria jego ziomków i tych, z którymi kroił i czilował, zaczynała nużyć. Czekałem na jakąś puentę, jakieś doniosłe wydarzenie, na coś co „wstrząśnie” Snoopiaczem, co go zmieni i wyrwie z blokowisk, o czym z nieśmiałością marzył? I da odpowiedź na pytanie, dlaczego napisał tę książkę?

Jedyne, co jest warte podziwu, to tłumaczenie dokonane po mistrzowsku przez Tomasza S. Gałązkę. A odbiór tekstu nie jest łatwy – po pierwsze Autor nie zawsze stosuje znaki przestankowe. Wplata dużo slangu, skrótów, a dialogi stanowią nie wyróżnioną niczym część akapitów: „Nie ma sprawy mordo ja na to”. I najbardziej zaskakujące w tym było to, że mimo że początkowo taka forma utrudniała mi odbiór tekstu, już po przerzuceniu pierwszej kartki, zupełnie wsiąkłem w opowieść, a zapis nie przeszkadzał mi, ba!, wręcz ułatwiał wejście w opisywany świat. Popłynąłem w opór wraz z historią Gabriela i jego ziomków, nożejaniemogę.


I choć w Snoopiaczu płynie polska krew, i mimo że opowiada ziomą bajkę „O dwóch takich co ukradli księżyc”, i jest spoko, mimo że światła uliczne są dla niego jak rozsypane klejnoty, które lśnią i migocą, trudno przychodzi mi wpaść nad „Tu byli, tu stali” w zachwyt totalny. Być może potrzebuję na to czasu, być może do książki będę musiał wrócić, ale co pewne to fakt, że każdy powinien się z nią zmierzyć. Na pewno jest tego warta. I godna polecenia.

*„When I was a youth I used to burn cali weed in a rizzler-a-rizzler-a-rizzler-a-rizzler-a. I am rocking!”

Egzemplarz pochodzi z portalu Sztukater.pl.


Moja ocena:

Data przeczytania: 2022-07-09
× 5 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Tu byli, tak stali
Tu byli, tak stali
Gabriel Krauze
6.5/10
Seria: Powieść (Czarne)

Książka przeznaczona dla czytelników pełnoletnich Na jednym z londyńskich blokowisk nazwy budynków pochodzą z literackiego panteonu: Blake Court, Austen House, Bronte House, Dickens House, Wordswo...

Komentarze
Tu byli, tak stali
Tu byli, tak stali
Gabriel Krauze
6.5/10
Seria: Powieść (Czarne)
Książka przeznaczona dla czytelników pełnoletnich Na jednym z londyńskich blokowisk nazwy budynków pochodzą z literackiego panteonu: Blake Court, Austen House, Bronte House, Dickens House, Wordswo...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Pozostałe recenzje @maslowskimarcinn

Człowiek, który nigdy nie skłamał
"Zimny wiatr uniósł pana Liu i porwał go za sobą"

Tym razem w dłonie czytelniczek i czytelników trafia zbiór jedenastu opowiadań Lao She. Niech nie zmyli Was jednak wylegujący się na okładce kot ani niewielka objętość t...

Recenzja książki Człowiek, który nigdy nie skłamał
Wypędzenie Gerty Schnirch
Gdy wrze nienawiść i pragnienie zemsty

Wspaniale rozpisana na lata historia zwykłej dziewczyny z Brna, która miała nieszczęście urodzić się i wychowywać w dwu narodowościowej rodzinie w czasach, w których na ...

Recenzja książki Wypędzenie Gerty Schnirch

Nowe recenzje

Morderstwo w Mena House
Egzotyczne wakacje i morderstwo w tle.
@maciejek7:

"Morderstwo w Mena House" to bardzo wciągające połączenie kryminału retro z wątkiem romantycznym i aferami szpiegowskim...

Recenzja książki Morderstwo w Mena House
Kuba. Zawieszeni
Cytat z książki "Czasem zwyczajnie ludzie nie z...
@Oliwia_Anto...:

@Obrazek#ninawłodarczyk, #zawieszeni, #brats #rollercoaster #emocje #materiałreklamowy #materiałreklamowy #współpraca...

Recenzja książki Kuba. Zawieszeni
Różnica między pewnego dnia a na zawsze
Nareszcie mamy trzeci tom!
@Kantorek90:

Aly Martinez to bez wątpienia autorka, która potrafi zaskakiwać. Chociaż nie jestem fanką książek, których poszczególne...

Recenzja książki Różnica między pewnego dnia a na zawsze
© 2007 - 2025 nakanapie.pl