Pół na pół recenzja

W Królestwie Uproszczenia

Autor: @Bartlox ·3 minuty
2023-09-03
Skomentuj
8 Polubień
Ależ to było uproszczone! Tak, to jest ta cecha „Pół na Pół”, która najbardziej rzucała mi się w oczy podczas lektury. Zastanawiałem się zresztą, jakiego przymiotnika użyć, by oddać to moje uczucie, ale „infantylny” czy „dziecięcy” byłyby w tym wypadku zbyt mocne. W tej powieści wszystko jest właśnie, no, jakieś takie… uproszczone.

W pierwszym rzędzie tyczy to obrazu duszy powieściowej psychopatki. Mamy naprawdę wiele momentów, w których jesteśmy dopuszczeni do strefy jej psyche, autor zresztą bardzo wyraźnie wyodrębnił te rozdziały (jak tylko rozpoczniecie lekturę łatwo będzie się wam zorientować, co mam tu na myśli). I nader jednoznacznie widać, że jednocześnie nawet nie próbował się zbliżyć do jakiejkolwiek „dorosłej” psychologii przy tworzeniu jej opisów. Ba, nawet McPsychologia jest w tych rozdziałach ledwo-ledwo muśnięta! Co znamienne muśnięta tylko na samym początku naszych spotkań z tym zagadnieniem, zupełnie jakby pisarz chciał ten temat mieć już za sobą, „odwalić” go. A potem już niech sobie ta postać bryka po kartach powieści, "co z tego, że ma te problemy, pisałem już o nich, to teraz nawet gdy jesteśmy tuż przy niej, nie muszą nas one obchodzić, a co?" :) Serio, jesteśmy nawet nie obok tego, po prostu nie ma tego elementu poza tym niewielkim fragmentem w początkowym poświęconym tej bohaterce rozdziale.

I to uproszczenie przenosi się nam potem na całość tego tekstu. To kto jest dobry a kto zły jest wyłuszczone tak łopatologicznie, że chyba bardziej nie mogło :) I, tak, tak, dobrze się domyślacie, tych pierwszych postaci jest znacznie więcej, w końcu zbyt wiele zła w takiej powieści być nie może. Ciekawe, że o ile co do sporej części spośród negatywnych bohaterów Cavanagh daje nam jasne znaki, że takimi oni są, po prostu określając ich odpowiednimi przymiotnikami, o tyle ten spośród złoli, którego mamy chyba najbardziej nie lubić, tak określony nie jest, tu, mimo wszystko , definiują go wyłącznie jego wredne czyny, jakby pisarz raz, w wypadku tego właśnie człowieka, postanowił być troszkę ambitniejszym. Dalej sama historia też skrzy się od uproszczeń, to, w jaki sposób wprowadzona w tym tomie protagonistka trafiła do palestry, to, w jaki sposób stawiała pierwsze kroki weń itd. Szczytem jest tu chyba historyjka o tym, jak ochrona nie chciała jej wyprowadzić z budynku, bo jej (ochrony) szef był niesamowitym zbiegiem okoliczności kumplem jej (prawniczki) koleżanki - coś pięknego.

Choć, gdy w środkowych partiach tekstu zagrożone jest życie jednej z postaci i fabuła jest skonstruowana tak, że nie wiemy o czyj żywot idzie, autentycznie serduszko zaczęło mi szybciej pikać. Widać ten uproszczony sposób budowania akcji jakoś tam na mnie podziałał. I to niekoniecznie nawet na moje wewnętrzne dziecko, to było autentycznie dobrze (dobrze w ramach tego uproszczenia, dodaję od razu) napisane, a że przywiązałem się do stworzonej w ten a nie inny sposób postaci? Cóż, bywa.

Podobnie uproszczone zdają się być obrazki z sali sądowej, choć, znowuż, trzeba przyznać, że też jakoś tam się wciągamy w obstawianie "kto jest winny". Ciekawe, że tutaj także jedna scena wychodzi naprawdę dobrze (pierwsze spotkanie oko w oko stojących po przeciwnych stronach barykady prawników), potem już bywa różnie (kolejną super-tajną-naradę na której nikt ich nie może zobaczyć mają już w knajpie, w której jest kupa ludzi :) ). Ale generalnie proces jest dość ciekawie przedstawiony.

Aha, i od razu muszę dodać, że absolutnie nie mogę się zgodzić z ideologiczno-prakseologiczną warstwą powieści, w którą Cavanagh najwyraźniej wierzy i którą każe się kierować głównej pozytywnej bohaterce. Każdy, także winny, ma prawo do najlepszej obrony, każdy, nawet winny, ma prawo by jego obrońca był z nim i robił, co się da, by poprawić jego sytuację. To jest system, który stworzyliśmy i lepszego nie będzie. Za to minus, w ogóle też szerzej za to, że autor tak bardzo chciał, byśmy wierzyli, że jest ona jakąś super-prawniczką, choć, poza tą jedną akcją na początku (która zresztą szła trochę w poprzek tego założenia, które potem kazał jej przyjąć), jakichś super akcji nie miała.

Mocno naciągane 6/10, za nieźle zrobione sceny sądowe, choć ta naiwność, czy, okej, lepiej stosujmy konsekwentnie słowo to słowo - "uproszczenia", miejscami aż biły po oczach.

Moja ocena:

× 8 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Pół na pół
Pół na pół
Steve Cavanagh
7.9/10
Cykl: Eddie Flynn, tom 5

Bezkompromisowy prawnik Eddie Flynn powraca! Najnowsza książka bestsellerowego autora thrillerów prawniczych, Steve’a Cavanagha. Błyskotliwa, wciągająca i wartka książka, dla której warto zarwać...

Komentarze
Pół na pół
Pół na pół
Steve Cavanagh
7.9/10
Cykl: Eddie Flynn, tom 5
Bezkompromisowy prawnik Eddie Flynn powraca! Najnowsza książka bestsellerowego autora thrillerów prawniczych, Steve’a Cavanagha. Błyskotliwa, wciągająca i wartka książka, dla której warto zarwać...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Dwie rozmowy telefoniczne na 911 w odstępie 5 minut dotyczą tego samego zdarzenia śmierci mężczyzny, problem polega na tym, że świadkami zdarzenia są dwie siostry, które wzajemnie się oskarżają. Powi...

@sabina_kowalczyk @sabina_kowalczyk

Steve Cavanagh jest z wykształcenia prawnikiem i widać to w pisanych przez niego thrillerach prawniczych. Świetnie oddaje realizm zarówno przygotowań do procesu jak i jego przebieg na sali sądowej. ...

@emol @emol

Pozostałe recenzje @Bartlox

Niepokoje wychowanka Törlessa
Sesja terapeutyczna?

Oni nie są typowi. To jest pierwsza rzecz, którą trzeba napisać o tej książce – żadna z czterech postaci dramatu, żaden z tych czterech chłopców nie jest normalnym, st...

Recenzja książki Niepokoje wychowanka Törlessa
Przepraszam
„Wszystko tak łatwo podane, że łatwiej już by się chyba nie dało”

Tak, Marcel Moss bardzo chce ułatwiać swoim czytelnikom życie. Wszystko w tej powieści, postacie, relacje między nimi, mechanizmy ich postępowania, wszystko było tu tak ...

Recenzja książki Przepraszam

Nowe recenzje

Morderstwo w Mena House
Egzotyczne wakacje i morderstwo w tle.
@maciejek7:

"Morderstwo w Mena House" to bardzo wciągające połączenie kryminału retro z wątkiem romantycznym i aferami szpiegowskim...

Recenzja książki Morderstwo w Mena House
Kuba. Zawieszeni
Cytat z książki "Czasem zwyczajnie ludzie nie z...
@Oliwia_Anto...:

@Obrazek#ninawłodarczyk, #zawieszeni, #brats #rollercoaster #emocje #materiałreklamowy #materiałreklamowy #współpraca...

Recenzja książki Kuba. Zawieszeni
Różnica między pewnego dnia a na zawsze
Nareszcie mamy trzeci tom!
@Kantorek90:

Aly Martinez to bez wątpienia autorka, która potrafi zaskakiwać. Chociaż nie jestem fanką książek, których poszczególne...

Recenzja książki Różnica między pewnego dnia a na zawsze
© 2007 - 2025 nakanapie.pl