Dziś chciałabym opowiedzieć o kolejnym świetnym reportażu, który opowiada o tak bliskim mojemu sercu Śląsku. "Śląsk, którego nie ma" to druga książka Kamila Iwanickiego, którą mam okazję poznać i po raz drugi jest to książka pełna wiedzy, intrygującej historii ciekawostek i anegdot. Po raz drugi dałam się zabrać w pasjonującą podróż i na nowo odkrywałam miejsca, które znam, dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy. Przypomniałam sobie o wielu pięknych i wyjątkowych miejscach takich jak: Świerklaniec, Kopice, Moszna, Miechowice- gdzie do dziś można podziwiać przepiękne pałace. Autor przybliża ich losy, opowiada o ich historii i rodach, które w nich żyły. Opowieści te wspaniale oddają ducha dawnego Śląska, wojennych zawieruch, przesuwania granic, czasów komunizmu i zmian, które wprowadzały nowe władze.
Poza ogromną dawką wiedzy stricte historycznej dotyczącej powstawania miast znajdziecie w tej książce również opisy najważniejszych śląskich budynków, a także życia codziennego, wpływu polityki na cały region, pięknej tradycji, legend i wierzeń...
Dla ludzi spoza Śląska może to być niezwykle ciekawa i intrygująca kopalnia wiedzy, punkt wyjściowy dla odkrywania Śląska i poznania jego trudnej historii oraz spojrzenia na to co nowe przez pryzmat tego co przeminęło.
Napisana przystępnym i (dla mnie) zrozumiałym językiem, sporo tu gwary, ale dla osób nieznających śląskiej godki, zostaje ona przetłumaczona. Książka pełna jest ciekawostek i anegdot i okraszona mnóstwem zdjęć- jest to olbrzymim plusem.
Książkę przeczytałam jednym tchem, bez dwóch zdań chcę więcej.
Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Tak jak wspomniałam wyżej, dla ludzi spoza regionu to będzie istna kopalnia wiedzy, a zarazem swoisty przewodnik po niemal kultowych miejscach Śląska, pozwalający na obudzenie w sobie ciekawości, i być może pasji w odkrywaniu naszego mimo wszystko pięknego regionu.
"Park Śląski w okresie PRL-u był dumą regionu. Po wojnie zagospodarowano tu nieużytki i hołdy (hałdy), by stworzyć jeden z największych parków miejskich w Europie. Do prac w czynie społecznym włączył się lud śląski. Powstały tu zoo, planetarium, kolejka linowa i wąskotorowa, Śląskie Wesołe Miasteczko, Stadion Śląski. Pomiędzy drzewami ustawiono prace artystyczne polskich rzeźbiarzy. Rodziny mogły pływać na kajakach po kanale. W duchu socrealizmu powstały Kręgi Taneczne jako część strefy festynowej. Wdrożono tu awangardowe koncepcje, na Dużej Łące stanęła wysoka na ponad pięćdziesiąt metrów wieża szklarniowa z wertykalnymi ogrodami, tuż obok zbudowano niezwykłą w swym kształcie halę Kapelusz."
- Kamil Iwanicki "Śląsk którego nie ma" str. 175