🥰Recenzja🥰
Premiera 29.09.2022
„Południowe sztormy” –Brittainy C. Cherry
Książka ta jest tak intrygująca w swoim pięknie i rozpaczy, że nawet na sekundę nie mogłam się od niej oderwać. Złamała moje serce miliony razy i tyle samo je odbudowała.
Kennedy wiele przeszyła i ciągle się o coś obwinia. Traci przy tym zmysły i mocno wszystko przeżywa. A u najbliższej sobie osoby, zamiast szukać pocieszenia i zrozumienia to dostaje tylko odtrącenie. Załamana i niezrozumiana ucieka do siostry u której powoli dochodzi do siebie. Nadal walczy ze swoimi traumami, czasem są takie mocne, że traci kontakt z rzeczywistością. Ale gdy poznaje przyjaciela wszystko się zmienia. Znowu zaczyna żyć i kochać. Daje jej to siłę na dalsze plany. Ta kobieta przeżyła wiele złego, ale nadal stara się być silna i odważna. Pragnie głośno się śmiać, nie zwracać uwagi na wścibskich mieszkańców i ich niestosowne uwagi, pragnie znowu tańczyć w deszczu, bo po nim zawsze wychodzi słońce.
Pan Charakterek również nie miał łatwego życia. Ciągłe poniżanie i poczucie odrzucenia odbiło piętno na jego życiu. Czuł nie niewidzialny, ale były dwie osoby które rozświetlały jego mrok i zawsze stały za nim murem. Były światłem w tym złym świecie. Niestety nic nie trwa wiecznie i czasem nawet one mają swój koniec. Po wielu latach nadal ma poczucie pustki, ale jak myśli, już udało mu się z nią uporać. Z zewnątrz dupek, cham i niezbyt przyjazny facet, w głębi duszy zlękniony chłopczyk, który pragnie zrozumienia. Ma wiele do zaoferowania, ale samotność stała się jego przyjacielem. Uważa, że nie zasługuje na szczęście. Wszystko się zmienia gdy do miasta przyjeżdża ONA. Ta kobieta może stać się promieniami słońca w jego ponurym życiu. A on może pomóc uporać się z jej lękami.
Na początku się nie lubili, ale wystarczyło jedni głębsze spojrzenie i już wiedzieli. Powoli stawali się sobie coraz bliżsi. Razem cierpieli, dużo rozmawiali o swoich traumach i to co ich boli. A w tym wszystkim robili rzeczy, które ich uszczęśliwiali, chociaż to nie były normalne rzeczy. Raczej takie ich, niezwykłe i popaprane.
Historia tej dwójki pokazuje jak powinna wyglądać relacja. Bliska nam osoba powinna być naszym przyjacielem, obrońcą, kochankiem, słuchaczem, pocieszycielem, po prostu wszystkim. Nie powinna oceniać tylko nieść pomoc Gdy zachodzi potrzeba usiądzie, przytuli i po prostu będzie. Bez zbędnych słów. Liczy się to, że jest. Nie naciska i nie karmi suchymi słowami. Jej obecność jest jak lekarstwo na ranę. Z czasem przestanie boleć.
Ukazuje także, że zawsze warto być sobą I nigdy nie słuchać tego co inni mają mają powiedzenia tym bardziej gdy są to obelgi.
Ta książka jest tak piękna w swoim przeżywaniu traum i próbowaniu z nimi walczyć. Cała historia to jedna wielka walka. O wszystko. O siebie, o lepsze jutro, o uśmiech, o zapomnieniu, o poczucie kochania, o zrozumienie, o pokonaniu lęku. To wszystko jest niezwykłe. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy płakałam i łkałam w poduszkę, gdy krok po kroku odkrywane były karty. Wiele razy moje serce rosło a na twarzy rozciągał się uśmiech A to za sprawą ich malutkich kroczków ku lepszej przyszłości.
Kochani obiecuję Wam, że gdy zaczniecie ją czytać to nie spoczniecie póki nie przekręcicie ostatniej kartki. Emocje będą w Was buzować i pragnąć dać upust i to na pewno nie zdarzy się raz a wiele razy. Będziecie smutni ale i szczęśliwi, tak jak ja.
11/10 🔥