Urszula Jaksik w swojej powieści "Tańczące żurawie" zabiera czytelników w niezwykłą podróż – nie tylko do malowniczej Japonii, ale także w głąb ludzkich emocji, pragnień i skrywanych niepewności. To historia grupy z początku nieznajomych sobie osób, które, każda z własnych powodów, decyduje się na wspólną wyprawę do Kraju Kwitnącej Wiśni. Każdy z bohaterów nosi w sobie bagaż własnych doświadczeń, który staje się punktem wyjścia do ich wewnętrznej przemiany. Pytanie brzmi: czy egzotyczna podróż rzeczywiście może zmienić człowieka, czy moc przemiany tkwi zwyczajnie w nim samym?
Główne postacie to ludzie z różnych środowisk, na różnych etapach życia, ale łączy ich wspólne poszukiwanie nowego początku. Joanna nie może pogodzić się z porzuceniem przez narzeczonego (albo raczej jego matkę ;)), Emilia tęskni za ukochanym studiującym za oceanem, Łucja chce wyrwać się z rutyny codzienności, Sandra kieruje się pragnieniem zemsty za zniszczone jej zdaniem marzenia, Michał szuka miłości, lub chociaż dobrej żony, a Hubert zmaga się z poczuciem, że nigdy nie spełnia oczekiwań bliskich. Nad ich wyprawą do Japonii czuwa Todzia, przewodniczka, która od lat mieszka w tym kraju i skrywa własny, bolesny sekret. Każda z tych postaci ma swoją unikalną historię, która stopniowo odkrywa się przed czytelnikiem.
Jednym z największych atutów książki jest sposób, w jaki autorka przedstawia kulturę Japonii. Dzięki licznym ciekawostkom oraz barwnym opisom Tokio, górzystych krajobrazów czy tradycyjnych obrzędów, czytelnik ma szansę poczuć klimat tego niezwykłego kraju. Wątki obyczajowe przeplatają się tutaj z… elementami przewodnika turystycznego i podręcznika historii – dowiadujemy się m.in. o filozofii życia Japończyków, ich podejściu do porządku i harmonii czy symbolice tytułowych żurawi. Właśnie ten aspekt jest najmocniejszą stroną książki i może zainteresować każdego, kto pragnie poznać Japonię bliżej.
Choć powieść ma swoje zalety, niestety nie jest pozbawiona słabszych stron. Fabuła okazuje się być dość przewidywalna, a język, którym posługuje się autorka, jest bardzo prosty, co sprawia, że książka wydaje się nieco schematyczna. Momentami dialogi brzmią nienaturalnie, a postacie zdają się mówić w sposób sztuczny i sztywny. Trudno mi również określić docelową grupę odbiorców tej książki – niektóre fragmenty sugerują, że może być przeznaczona dla nastolatków, podczas gdy inne znów wskazują na literaturę obyczajową skierowaną do dorosłych.
Mimo tych niedoskonałości, "Tańczące żurawie" mają w sobie coś, co może przyciągnąć czytelnika – to ciepła, refleksyjna i nieskomplikowana opowieść o poszukiwaniu siebie, o samotności i potrzebie zmian. Książka przypomina, że nigdy nie jest za późno, by zawalczyć o własne szczęście i spróbować czegoś nowego. Gdyby autorka skupiła się bardziej na aspekcie kulturowym, łącząc go z historią Japonii i jej tradycjami, być może powstałaby książka bardziej unikalna – rodzaj przewodnika wzbogaconego o opowieść obyczajową.
Podsumowując, "Tańczące żurawie" to powieść, która przypadnie do gustu amatorom Japonii i fanom lekkiej literatury obyczajowej. Choć momentami brakuje jej głębi, a bohaterowie mogliby być lepiej wykreowani, książka oferuje coś, co może zainteresować – barwne opisy Japonii oraz przesłanie, że zawsze warto szukać nowych dróg w życiu. To historia o zmianie, nadziei i drugich szansach, choć opowiedziana w dość prosty sposób. Idealna lektura na spokojny wieczór, zwłaszcza dla tych, którzy marzą o podróży do Kraju Wschodzącego Słońca. Być może po jej lekturze nadejdzie czas aby i oni zaczęli realizować swoje marzenia i spakowali walizkę na podróż?
Egzemplarz recenzencki otrzymany w ramach współpracy ze Stowarzyszeniem Sztukater