Debiut literacki „Granica wolności” Marty Heimann jest rekomendowany jako powieść historyczna. Wzrok przyciąga piękna okładka z postaciami dwojga młodych ludzi.
Tłem historycznym fabuły są wydarzenia w Wielkopolsce, dokładnie w okolicach Złotowa w latach 1918-1919. Zarówno obszar na jakim pisarka umieściła akcję powieści jak i okres historii są bardzo ciekawe i nie często można je odnaleźć w literaturze.
Na Ziemi Złotowskiej Polacy i Niemcy od lat żyli wspólnie. Mimo faktu, że Polacy byli tu w mniejszości, to ich świadomość narodowa była wysoka, a ludność, głównie wiejska, dbała o używanie języka ojczystego i kultywowanie zwyczajów. Powstanie Państwa Polskiego po I wojnie światowej rozbudziło nadzieje Polaków na powrót tych terenów do Polski. Jednak dążeniom tym przeciwstawiali się mieszkający tu Niemcy. Obie strony konfliktu podejmowały różne działania, aby przechylić szalę ostatecznej decyzji o przynależności tych ziem na swoją korzyść. Główna bohaterka powieści Konstancja Heinen jest młodą patriotką i także marzy o powrocie tych terenów do Polski. Z zapałem więc i aktywnie angażuje się w działania organizacji narodowych. Oprócz wątku patriotycznej walki o polskość i przyłączenie do Polski, w powieści mamy również wątek romantyczny. W pięknej, ubogiej Polce zakochuje się Niemiec Franz Haack, syn burmistrza Złotowa. Początkowo dziewczyna zdecydowanie go odrzuca, ale jego upór i dowody uczucia powoli kruszą jej mur.
Pomysł na fabułę, czyli pokazanie zróżnicowania społecznego i kulturowego na tym terenie, relacji między polską i niemiecką społecznością, oddolne działania mające doprowadzić do połączenia tych terenów z Polską, jest bardzo interesujący. Te tematy pokazane zostały na przykładzie polskiej rodziny Heinen i postaci Konstancji poszukującej swojego miejsca w tym świecie. Pisarka w fabułę wplata liczne informacje o historii tych terenów, zabytkach i postaciach historycznych, które wpłynęły na dzieje tego obszaru. Widać jej dużą wiedzę z tego zakresu, ale chwilami odnosiłam wrażenie mało naturalnego przechodzenia między wydarzeniami fabuły a przekazywaną czytelnikom wiedzą historyczną.
Autorka prowadzi w powieści narrację pierwszoosobową i opisy wydarzeń z życia bohaterki łączy z jej wewnętrznymi przemyśleniami, przeżywanymi dylematami i wątpliwościami. W mojej opinii te wewnętrzne rozterki momentami są nazbyt egzaltowane i zbyt patetyczne. Ogólnie kreacja postaci Konstancji była dla mnie mało przekonująca. Prezentowane przez nią cechy charakteru, osobowości i zachowania wydają mi się przerysowane. Być może jest to celowy zabieg autorki w celu wyeksponowania dumy narodowej Polki, ale mnie osobiście wiele jej cech irytowało i odpychało. Podobnie osoba określana przez Konstancję „przyjaciółką” jest raczej przykładem „anty-przyjaciółki”. Postacią sprawiającą pozytywne wrażenie jest natomiast, w moim odbiorze, Franz, który mimo, że stoi po przeciwnej stronie w tym sporze narodowym, jest lojalny wobec Konstancji, stały w uczuciach, sympatyczny i szczery.
Styl pisania Marty Heimann jest według mnie nieco sztywny, chwilami niepłynny. Wymaga wysiłku, by do niego przywyknąć. Wprowadzone w dialogach między Konstancją a Franzem wchodzenie w role nie podobało mi się, gdyż pozbawiało te rozmowy naturalności. Ogólnie czytanie książki mnie nużyło, lektura nie pochłonęła mnie na tyle, aby płynnie przechodzić do kolejnych rozdziałów i nie móc się od niej oderwać.
Podsumowując, autorka swoim utworze podejmuje tematy ważne i istotne tematy. Pisze o roli patriotyzmu, śmierci najbliższych i jej wpływie na życie innych członków rodziny, trudnych relacjach rodzinnych, a także o miłości, która łączy ludzi ponad podziałami narodowościowymi. Ale u mnie osobiście powieść pozostawiła niedosyt, styl pisarki mnie nie w pełni przekonał do jej twórczości, a postacie nie do końca urzekły.Jednak mam także świadomość, że obiór literatury jest sprawą indywidualną, o czym przekonałam się niejednokrotnie, dlatego być może znajdą się czytelnicy, którym książka będzie się podobała dużo bardziej.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.