...Ciężka jazda stopniowo nabierała rozpędu, a zbliżywszy się do nieprzyjaciela, przeszła w cwał i jak huragan pędziła do boju. Za nią stoczyły się ze wzgórza chorągwie pancerne i lekka jazda, Austriacy i Niemcy...
Uderzenie było tak gwałtowne, że janczarzy i artyleryści osmańscy zdołali oddać tylko jedną salwę. Po chwili jeźdźcy sprzymierzonych gwałtownie wpadli w szyki tureckie. Pędzący na przedzie husarze zderzyli się z sipahami tak straszliwie, że tylko dwudziestu skrzydlatych jeźdźców polskich zachowało nieskruszone kopie. Pod naporem gwałtownej szarży sojuszników szeregi tureckie prysnęły niczym bańka mydlana, a masy żołnierzy muzułmańskich w panice rzuciły się do ucieczki...