Amanda Prowse to angielska autorka poczytnych powieści obyczajowych. Świetnie odnajduje się w nastrojowych i ciepłych opowieściach świątecznych, ale potrafi być również dobrym psychologiem i w emocjonalny sposób przekazywać treści trudne i bolesne dla bohaterów.
"Świąteczne marzenie" to klimatyczna opowieść z Bożym Narodzeniem w tle, która wspaniale wpisuje się w obecny czas. To także ponowne spotkanie z bohaterami książki "Szczypta miłości", tyle, że tym razem autorka skupiła się na osobie Meg Hope, która nadal mieszka nad ekskluzywną piekarnio - cukiernią "Mayfair" w Londynie, pracuje dla Plum Patisserie i wychowuje swojego uroczego synka Lukasa. Czuwanie nad nowo otwieranymi lokalami należy do jej obowiązków, podobnie jak rozwiązywanie trudności organizacyjnych. Na krótko przed Bożym Narodzeniem dziewczyna musi udać się do Nowego Jorku, gdzie piętrzące się kłopoty mogą uniemożliwić otwarcie cukierni na czas. Na Manhattanie poznaje Eda - intrygującego architekta, który wydaje w się być mężczyzną z jej snów. Cztery dni spędzone w Ameryce zupełnie odmieniają Meg, choć dystans dzielący Londyn i Nowy Jork wydaje się być zbyt duży. Tym bardziej, że trudna przeszłość, którą Megan zostawiła za sobą także do niej powraca...
O tym jak spędzą Boże Narodzenie bohaterowie powieści i z jakimi trudnościami przyjdzie im się zmierzyć przeczytacie w "Świątecznym marzeniu". Dowiecie się też, jakie niespodzianki dla Meg zesłał los. Będziecie mogli delektować się znakomitymi deserami serwowanymi w "Mayfair" i zastanawiać nad następnymi posunięciami bohaterów.
Świąteczna powieść pani Prowse po raz kolejny zwraca uwagę na to, co w życiu najważniejsze. Ukazuje tęsknotę osoby wychowywanej z dala od domu za miłością, ciepłem, dobrem i prawdziwą rodziną. Piętnuje kłamstwo i niedopowiedzenia stawiając na otwartość i szczerość. Docenia autentyczną przyjaźń i dobrych ludzi, którzy mimo, że obcy, mogą stać się najbliższymi.
Opowieść zapowiada się bajkowo i słodko, a wydarzenia bez większego trudu dają się przewidzieć. Ale nie dajcie się zwieść. Zapewniam, że nie znajdziecie tu monotonii i nudy. W życie bohaterów wkradają się coraz to nowe problemy, którym wcale nie tak łatwo jest zaradzić, a że wszystko odbywa się w świątecznym okresie, to pod wpływem tej magii ludzie stają się dla siebie milsi i bardziej wyrozumiali.
Podobało mi się, że autorka wplotła do wydarzeń wątek nawiązujący do 11 września i ataku na WTC. Był też taki moment, w którym Pani Prowse kompletnie mnie zaskoczyła, ale nie będę Wam zdradzać szczegółów. Emocji na pewno nie zabraknie, a wrażliwsze dusze być może nawet łezkę uronią. Książkę dobrze się czyta z niesłabnącym zainteresowaniem. Zachęcam do lektury, która pozwoli Wam poczuć się naprawdę świątecznie, ciepło i miło.
P.S. Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję pięknie Wydawnictwu Kobiecemu.