Powieść prowokuje do refleksji o bezpieczeństwie Polski, o współczesnych wyzwaniach, otwiera oczy na terytorialne ambicje Kremla. Angażuje w dynamicznie prowadzoną akcję i działania bohaterów. Skutecznie budzi wiele emocji.
W lipcu 2023 roku Rafał Terlecki - reportażysta prywatnej stacji telewizyjnej, otrzymuje propozycję dziennikarskiego śledztwa dotyczącego Towarzystwa Chwały Jedynego Boga – tajemniczego świeckiego zakonu. Temat wydaje się intrygujący, powstaje więc zespół, który wnikliwie i z zaangażowaniem stara się zgłębić temat. Z każdym dniem uświadamiają sobie, że dotknęli czegoś niebezpiecznego, powiązanego z władzą, wpływami, a przede wszystkim - z Rosją. Ważnym momentem staje się święto Wniebowstąpienia Najświętszej Marii Panny, ponieważ wtedy organizowana zostaje w Malborku uroczystość, w której uczestnictwo deklarują członkowie zakonu z całej Europy. Współpracownica Rafała, Julia, próbuje w kamuflażu kelnerki przyjrzeć się sytuacji z bliska. Niestety, zanim dociera w umówione miejsce, znika…
Tymczasem w Rosji prężnie funkcjonuje zakonspirowana jednostka wywiadu wojskowego dowodzona przez Lebiediewa. Jej zadaniem jest analiza sytuacji w Europie i wdrożenie działań, skutkujących rozpadem Unii Europejskiej. Z każdą stroną powieści czytelnik rozumie coraz więcej - jaki wpływ mają rosyjskie służby na nastroje w Polsce, rozpoznaje mechanizmy dezinformacji dostrzegane na co dzień, dociera do niego pokłosie cyfrowej wojny. Trzeba przyznać, że Lebiediew jest dowódcą idealnym – inteligentnym, przebiegłym, myślącym nieszablonowo, potrafiącym zgromadzić wokół siebie utalentowanych ludzi. Jednostka 29155 skupia się na sianiu niepokoju i niepewności, negowaniu oczywistych prawd, wywoływaniu wątpliwości, osłabiając tym samym integralność społeczeństwa. Rosyjscy trolle doskonale wiedzą, że siła i słabość kryją się w emocjach, że trzeba je jedynie odpowiednio ukierunkować, co nie okazuje się trudne, biorąc pod uwagę zacietrzewienie, zadziorność i skłonność Polaków do magicznego myślenia i spiskowych teorii.
Powieść jest fikcją literacką, o czym jasno pisze autor w posłowiu, uświadamia nam jednak, że od lat toczymy wojnę, wprawdzie bez czołgów i artylerii, ale równie niebezpieczną. Nie można nie bać się Rosji – jej imperialnych zapędów, nieobliczalności, podstępnego działania. Musimy mieć również świadomość, jakim zagrożeniem są organizacje, funkcjonujące na wzór przywołanego zakonu – ekspansywne, dysponujące fortunami, przekonane o swej wyjątkowości, lokujące członków w ważnych instytucjach, spółkach.