Żuławy miały być dla nich nowym miejscem na ziemi, nowym rozpoczęciem. Niestety ziemia żuławska powitała ich szorstko, bo tak naprawdę musieli zaczynac od zera.
Ale osadnicy z Wołynia to twardzi ludzie, powoli rozpoczęli żmudne oswajanie tak innych zmiem niż te ojczyste.
Poznani w pierwszej cżęści bohaterowie próbują ulożyć sobie życie na nowo. Feliksa po awanturze domowej wyprowadza się do sąsiedniej miejscowosći i tam wraz z mężem choć bardzo biednie zakłada dom. Praca w pobliskim gospodarstwie rolnym jest bardzo cięzka, ale to jedyne źródło dochodu dla nich. W przypadku tej pary możemy obserwować rozwój myśli komunistycznej na tych terenach, Mąż Feliksy mocno angażuje się w działalność partii co czasem przynosi dochody, choć sa one zdobywane w dosyć pokrętny sposób.
Ciekawie poprowadzona jest takze historia Celiny, która po wybuchu miny jest mocno okaleczona. Dziewczyna marzy o tym aby móc uczyć w szkole, dlatego angazuje się w powstawanie nowej placowki. Czy nowi osadnicy bedą w ogóle zainteresowani nauką swoich dzieci, przecież jest tyle ważniejszych problemow a zima tuż tuż.
Autorka poraz kolejny mocno angażuje czytelnika w swoich bohaterów. A są oni dynamiczni, mocni, empatyczni i w trudnych chwilach wręcz nie do zdarcia. Powoli wrastają w nowe miejsce, zadomowiają się.
No i nie mozna zapomnieć o starym domu, który w dalszym ciągu jest bystrym obserwatorem nowej rzeczywistosci, która nastała na Żuławach. Ciekawe to doświadczenia.
Historia rodzin kończy się zimą, w okolicy świąt, al ewciaż pozostają otwarte dalsze dzieje osadników. Czyżby to furtka zostawiona przez autorkę, która podejmie się napisania kolejnego tomu?