„Natręctwo” Jolanty Żuber, to poruszająca, chwytająca za serce powieść, która z pewnością wyciśnie niejedną łzę podczas czytania, zmusi nas do przemyśleń i na długo zostanie w naszych głowach!
Autorka przybliża nam równocześnie historię kilku niezależnych bohaterów, których losy nieoczekiwanie się splatają. Tomek to chłopiec ze spektrum autyzmu, a dodatkowo jego twarz brutalnie została oszpecona. Kobieta, której syn zmarł, chciała go odzyskać, porywając chłopca i upodabniając go do nieżyjącego już syna. Zniszczyła mu tym życie, bo chłopiec stał się pośmiewiskiem wśród rówieśników, którzy wciąż wytykają go palcami i znęcają się nad nim. Kuba to nastolatek po przejściach. Adoptowany został w wieku 5 lat, jednak jego biologiczny ojciec odcisnął znaczne piętno na jego psychice, które odbija się echem w jego życiu. Poznajemy również historię Adama i Joasi, którzy są z zewnątrz idealnie wyglądającym małżeństwem, które idealne jest tylko na pozór. Po dogłębnym poznaniu i zajrzeniu za bramy ich życia okazuje się, że nic nie jest takie, jakim mogłoby się wydawać. Losy tych bohaterów splatają się, tworząc poruszającą, emocjonalną historię, od której nie sposób się oderwać. Z każdą kolejną strona poznajemy nowe tajemnice, odkrywamy nowe demony bohaterów, które tworzą spójną całość i poruszają czytelnika!
Czy możemy w książce spotkać bardziej poruszający temat, aniżeli krzywda, szczególnie ta dokonywana na dzieciach! Dla mnie, jako matki – nie! Dlatego książka, obok której nie przeszłam obojętnie, a wylanych łez nie byłam w stanie zliczyć!
„Natręctwo” to książka, która nas wciągnie, pokaże świat niesprawiedliwości, zła i emocji! Niejednokrotnie nas zaskoczy, ale i wzruszy! Mnie pochłonęła tak, że nie byłam w stanie się oderwać! Sięgajcie po ten tytuł, bo naprawdę warto!