„Dworzec” to debiut i pomimo, że ma ponad 800 stron należy do książek, od których ciężko jest się oderwać. Napisana jest lekkim stylem, a historia w niej zawarta jest ciekawa, zaskakująca i intrygująca.
Riccardo Mezzantotte to młody policjant, który został przeniesiony do komisariatu policji przy Dworcu Centralnym w Mediolanie. Prowadzi śledztwo związane z okropnie okaleczonymi truchłami zwierząt. Szybko odkrywa, że w sprawie tej chodzi o coś więcej.
Laura Cordero jest wolontariuszką, która pomaga ludziom z marginesu społecznego. Pomaga również odnaleźć dwójkę dzieci, które często widywała bez opieki na stacji.
Obie sprawy łączą się. Obie stają się czymś poważnym i niebezpiecznym. Obie zagadki okazuje się, że są one powiązane z wydarzeniami z II Wojny Światowej.
Zarówno Riccardo jak i Laura to nietuzinkowe postacie, które posiadają burzliwą przeszłość. W czasie czytania dowiadujemy się dużo o ich przeszłości i traumach.
Książka trzyma w napięciu od pierwszych stron i z każdym kolejnym rozdziałem rośnie ono. Znajdziemy tutaj nie jeden zwrot akcji, który sprawi, że otworzycie szerzej oczy i nie będziecie mogli oderwać się od lektury. Nie zabraknie na pewno emocji. Jest to thriller, który mrozi krew w żyłach. Ale są tutaj również sceny, które poruszają.
„Dworzec” to świetnie napisany thriller, który powinien przeczytać każdy fan tego gatunku. Jest on pokaźną książką, która długo po odłożeniu zostanie w pamięci. Polecam!