Stajemy się uczestnikami misji, której przewodniczką-narratorką jest jedna z uczestniczek kolejnej już wyprawy badawczej do Strefy X. Dwunasta wyprawa złożona z czterech kobiet, z której każda posiada inne kwalifikacje tak by uzupełniały się wiedzą i dobrze przeprowadziły badania wielokrotnie przeobrażonego przy pomocy nie znanych czynników ekosystemu.
Zadanie dokumentowania wszystkiego na co natrafią, a co mogłoby świadczyć o przyczynach anomalii, zbieranie próbek i obserwowanie siebie, prowadzenie dzienników - to wszystko wypełnia ich czas. Jest wiele danych, którym trzeba przypisać znaczenie. Tysiące pytań, wiele teorii, domysły, poczucie wyobcowania i zaobserwowane anomalia budzą w człowieku różne skojarzenia.
A jeśli..Wszystko to gra umysłu? A co jeżeli 5 ludzkich zmysłów nie wystarczy by ogarnąć to co zachodzi w Strefie X ?
Możliwe, że nie rozumiem tego typu literatury, bo skoro z Lemem nie zawsze mi po drodze, a m.in. do niego jest porównywany VanderMeer to znak, że ta klasyczna naukowa fantastyka nie dla mnie. Choć jest tu element grozy, mamy pytanie o tożsamość, jest poznawanie siebie i relacje z innymi to ta gra bardziej toczy się w umysłach bohaterek, a szczególnie jest to oddane za pośrednictwem przemyśleń biolożki.
Przyznaję, że to dość monotonna treść. Nie doświadczyłam podczas czytania ekscytującej przygody, mimo jakiś przebłysków odkrywania czegoś nieznanego, nie było specjalnie nic. Może dopiero po przeczytaniu trzech części mając pełny obraz nakreślonej przez Vandermerr'a rzeczywistości będzie się czym zachwycić. Sama nie wiem, ale możliwe, że dopiero wtedy znajdzie się głębszy sens tej opowieści.