🩵 Q: Ląd czy woda- co wolicie jako miejsce akcji w książkach?
To pytanie nasunęło mi się nie bez powodu. Podczas czytania "Obietnicy smoka" doszło do mnie, że nie pamiętam żebym kiedykolwiek czytała książkę, której akcja w dużym stopniu dzieje się właśnie pod powierzchnią wody, a nie na lądzie. A trzeba przyznać, że te miejsca cechują się dość odmienną specyfiką i mają niemałe znaczenie jeśli chodzi o akcję całej książki.
🩵 "Obietnica smoka" to drugi tom serii "Sześć szkarłatnych żurawi" Elizabeth Lim. Pierwsza część zdecydowanie mnie zachwyciła i od razu po jej przeczytaniu, wzięłam się za kolejną. Czy tak samo mi się podobała? Za chwilę się o tym dowiecie.
🩵 "- Ale obietnica to obietnica- powiedziałam cicho. - To nie pocałunek na wietrze, który można rzucać beztrosko. To kawałek nas, który oddajemy bezpowrotnie, dopóki nie dotrzymamy słowa."
🩵 Księżniczka Shiori musi dotrzymać obietnicy, którą złożyła swojej macosze na łożu śmierci. Lecz oddanie smoczej perły prawowitemu właścicielowi nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać. Wymaga to kolejnej niebezpiecznej podróży, tym razem nie na lądzie, a pod wodą. To tylko początek przygody, wielu intryg i zasadzek, przygotowanych na dziewczynę przez tych, którzy także pragną mieć perłę w swoim posiadaniu.
🩵 Sam początek książki, mimo że był dobry, nie spowodował u mnie takiego samego zachwytu, jak pierwszy tom. Nie dałam jednak za wygraną i czytałam dalej, co zdecydowanie mi się opłaciło. Jedno jest tutaj pewne- autorka w żaden sposób nie zwalnia tempa, a akcja książki wręcz naszpikowana jest zwrotami akcji i wydarzeniami, które cały czas trzymają w napięciu. Gdzieś tak od połowy książki, zaczęło mi się coraz bardziej podobać i zostało tak aż do samego końca.
🩵 Historia nie utraciła swojej baśniowości z pierwszego tomu, a na tym też bardzo mi zależało. Zdecydowanie cenę sobie tą książkę za to, że nie jestem w stanie znaleźć w niej żadnych nieścisłości jeśli chodzi o fabułę, a przecież dzieje się tutaj naprawdę dużo. Samo zakończenie bardzo mi się spodobało. Mimo, że było ono w pewnym stopniu przewidywalne, autorka nie zostawiła nas z niczym i wprowadziła też małe zawirowania.