Powiem wam, że każdy z nas mógłby opowiedzieć zwykłą dla nas historię, a dla kogoś byłaby niezwykła. Tak właśnie jest z tą książką. Niby zwyczajna dziennikarka pragnie zrobić wywiad z pewnym utalentowanym siatkarzem. Męczy go codziennymi telefonami, a on za każdym razem odmawia. Ale zawsze odbiera. Pewnego dnia jednak nie dzwoni i to on postanawia zadzwonić, nadal uprzedzając, że nie godzi się na wywiad. Niby się nie znają, w końcu słyszą tylko swój głos w słuchawce telefonu, a jednak codziennie do siebie dzwonią. Dziennikarka sama określa swoje zachowanie jako obsesyjne. Również przybliża nam temat samego pojęcia. Wciąż wyobraża sobie, że uda jej się namówić go na ten wywiad, a w momencie, kiedy tak się staje, ona nie wie w pierwszej chwili co ma zrobić. Czuje się i szczęśliwa i smutna jednocześnie. On sam nie wie dlaczego zgodził się na wywiad. My czujemy, że coś tam zaczęło kiełkować w ich umysłach, tylko postacie jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy. Całą opowieść czytamy jakby z trzech perspektyw. Pierwszej ogólnej, drugiej z myśli samej dziennikarki i trzeciej, która przedstawia myśli sportowca. Oni sami zwierzają nam się, ale nie opisują niczego dokładnie, tylko niekiedy błądzą wokół tematu, by i nasze myśli wprawić w ruch. Czasami sami nie wiedzą dlaczego postępują tak a nie inaczej, jakby to opatrzność miała dla nich swój plan. Jak zatem zakończy się ta historia? Czy jej koniec będzie zwyczajny?
Opowieść bardzo dobrze się czyta. Pisana lekkim stylem z taką swobodą dialogów, bez nerwów czy napięć. Czytając ją jesteśmy wprowadzeni w stan spokoju i ciepła, co wręcz terapeutycznie działa na nasz organizm. Opowieść pokazuje, że nigdy na nic nie jest za późno, tylko trzeba wpierw chcieć, a później dążyć do spełnienia marzeń. Zauważa też, że nie ma nie planowanych przypadków. Jeśli coś ma się zrodzić, to tak się stanie. Bardzo ją polecam:-)