Niestety. W zamierzchłej przeszłości przeczytałam niemal wszystkie książki z cyklu o Komisarzu Brunettim. Były lepsze, były gorsze. Były też zachwycające. Różniste.
W bibliotece (tak, aż tak zamierzchłe czasy to były) "Zauroczenie" wówczas nie było dostępne. I bardzo dobrze. Bo jest to jedna z najsłabszych książek w tym cyklu.
Wenecji jak na lekarstwo. Opery dużo, a i owszem. Tylko, że ja jestem pozaoperowa i możliwe, że dlatego nie doceniłam tejże części? Bo Tosca jest tu wałkowana z każdej strony. I właśnie - wałkowana... Problemy społeczne - oczywiście są, jak zawsze. Tu akurat strajki i strajkujący. Ale przyćmieni przez stalkera, czyli prześladowcę Flavii Petrelli - tak, znanej z poprzednich części.
Fajnie, tylko że 1) za mało Wenecji 2) za mało spoleczności weneckiej 3) nawet te strajki jakieś takie... mdłe?
że już nie wspomnę o przedziwnym prześladowcy.
Po prostu słabe i już.