Zainteresowana opisem książki i cytatami zamieszczonymi na profilu autora wysłałam swoje zgłoszenie do jej zrecenzowania. Jest to równocześnie moje pierwsze zetknięcie z tekstem autora i uważam je za udane. Przyznam szczerze, że w tym momencie roku, to najbardziej zaskakująca lektura. Jestem szczerze ciekawa, czy coś zdoła ją przebić.
„Zapiski dobrego łotra” to niecałe 200 stron tekstu. Spokojnie można je przeczytać w wieczór lub dwa. Albo dwadzieścia, jeśli macie tylko tyle czasu, by po książkę sięgnąć, czytając po rozdziale.
Akcja w książce dzieje się w samym Raju, chociaż czytając jego opisy, ma się ochotę użyć „r” zamiast „R”. Ani w nim ładnie, ani przyjaźnie. Bardziej można się go wystraszyć, niż nim zachwycić.
Główny bohater, Dobry Łotr, jako pierwszy zostaje rezydentem Raju. Gdy się w nim pojawia, jest mocno skołowany, ale kto, by nie był, gdyby ocknął się nie wiedzieć gdzie i kiedy. Kiedy już dowiaduje się, gdzie trafił, jego zdziwienie jest ogromne, bo powinno być chyba pięknie, a tu… muszla klozetowa, która swoją drogą ma zaskakujące zastosowanie.
Wita się z nim tam sam Najwyższy, który również nie bardzo odpowiada wyobrażeniom, jakie Łotr o nim posiada. Sceptyczny, z zaskakującym gustem muzycznym i jakby nie do końca poinformowany o ważkich dla ludzkości sprawach. Chyba nie takiego Boga chciałoby się spotkać.
Bohater to jednocześnie pierwszy człowiek w Raju i w stworzonym Wszechświecie, ale i ktoś, kogo możesz mijać codziennie na ulicy. Swoje przeżył. Swoje widział. Swoje przecierpiał. Tylko nigdy i nikt nie powiedział mu, dlaczego było, jak było i jest, tak jak jest.
Powieść prowadzona jest w narracji pierwszoosobowej, z perspektywy Łotra. Napisana jest w sposób ironiczny. Specyficzne poczucie humoru i sposób prowadzenia akcji powodują, że książka jest na swój sposób wyjątkowa. Jest w niej pewna doza obrazoburczości, co nie wszystkim się spodoba, ale czy nie po to istnieje literatura, by poruszać w nas różne drażliwe punkty? Pełna filozoficznych przemyśleń i oceny życia oraz jego sensu.
Zakończenie utworu jest o tyle zaskakujące, że raczej niespotykane. Biorąc, jednak pod uwagę ciąg zdarzeń, przemyśleń, emocji i rozważań przez jakie „przeciągnięty” został bohater, trudno się dziwić.
Podsumowując ;) „Zapiski Dobrego Łotra” to dla mnie opowieść o wszystkich egzystencjalnych pytaniach, jakie mnożą się w naszych głowach. O tym, że nie ważne komu je zadamy, nigdy nie otrzymamy satysfakcjonującej nas odpowiedzi. Możemy z nimi postąpić na dwa sposoby: 1) przyjąć bezkrytycznie odpowiedzi, jakich udzieli nam nasz największy autorytet, albo 2) samodzielnie dojść, do jakichś wniosków, a potem przy nich trwać.
Nie jest to pozycja dla każdego. Jeśli lubicie czarny humor i szukacie zaskakującej książki, która zamiast dawać odpowiedzi na pytania, jeszcze ich pomnaża, to myślę, że ta będzie trafnym wyborem.