Smutne życie trudnej kobiety
Violetta Villas, chyba każdy Polak o niej słyszał. Wybitnie uzdolniona pod względem wokalnym, mająca szansę na wielką karierę w USA. A równocześnie samolubna kobieta, która porzuciła męża, syna, by móc robić karierę, po której zostało kilka piosenek i niesmak.
Czytając jej biografię, miałam przed oczami bohatera książki "Najlepsze umysły", Michaela Laudora, który także był wybitnie uzdolniony, ponadprzeciętnie inteligentny, a skończył jak skończył. Walcząc z chorobą psychiczną, schizofrenią.
Nigdy wcześniej nie interesowałam się życiem Villas, gdy byłam młodsza występowała jeszcze w Opolu, głośno było o niej w związku z tą aferą z tym schroniskiem dla bezdomnych zwierząt w jej domu w Magdalence, ale nigdy nie wczytywałam się głębiej w jej losy.
Po lekturze jej biografii, wiem, że może gdyby pozwoliła sobie pomóc, nie odcinała się od osób, które chciały jej tę pomoc ofiarować, gdyby podjęła leczenie, to może nie umarłaby w samotności i w takim zaniedbaniu. Z lektury książki wynika, że Violetta miała trudny charakter i żeby wytrzymać z nią potrzebna była duża doza cierpliwości.
Villas nie była złym człowiekiem, tylko chorym. I przykre jest to jak smutne było życie tej trudnej kobiety.
Polecam Wam lekturę jej biografii, bo rzuca inne światło na postać tej zdolnej, ale kapryśnej wokalistki. I można poznać ją lepiej i jej jakże samotne życie.
Do lektury zachęca także wydanie w twardej oprawie, j...