„The Proposal” Adriany Locke to jedna z tych książek, co do której nie miałam zbyt wysokich oczekiwań. W przedmowie autorka napisała, że chciała stworzyć historię, która będzie odskocznią od rzeczywistości. Czy jej się to udało? Już spieszę z wyjaśnieniem.
Pierwszy tom serii „Brower Family” nie zaskoczył mnie niczym nowym. Mamy tu klasyczny romans pomiędzy dwójką dorosłych ludzi, którzy znają się od kilku lat, ale z różnych powodów nigdy nie było między nimi nic więcej poza niewinnym flirtem. Wszystkie zmieniło się jednak w trzydzieste urodziny głównej bohaterki — Blakely Evans, która po wypiciu kilkunastu drinków wzięła ślub z najlepszym przyjacielem swojego brata — rugbystą Rennem Brewerem. Jednak to, iż książka nie zaskoczyła mnie niczym nowym, wcale nie znaczy, że nie przypadła mi do gustu.
Właściwie nawet, pomimo iż autorka zdecydowała się zawrzeć w swojej publikacji jedne z najbardziej oklepanych motywów literackich, książka mogłaby zbierać bardzo dobre recenzje, gdyby nie to, że jest tak krótka, przez co akcja gna do przodu, jakby Blakely i Renn co najmniej uciekali przed stadem goniących ich, wygłodniałych wilków. Tak, zdecydowanie instant love oraz długość publikacji są jej największą bolączką, ale myślę, że wielbiciele książek, w których relacja między głównymi bohaterami rozwija się błyskawicznie, będą ukontentowani. I chociaż już wielokrotnie podkreślałam, że nie lubię historii, w których wspomniana relacja rozwija się w błyskawicznym tempie, przyznaję, że ta konkretna miała swój urok.
Tym, co najbardziej urzekło mnie w „The Proposal”, był zawarty w książce humor oraz to, że zarówno Blakely, jak i Renn nie bali się podjąć ryzyka, by zrobić coś szalonego, chociaż zdrowy rozsądek podpowiadał im, że powinni byli dwa razy zastanowić się nad czymś, zanim przeszli do działania. I właśnie to uważam za tę odskocznię od rzeczywistości, o której wspominała autorka.
Chociaż pierwszy tom serii „Brower Family” nie stanie się jednym z moich ulubionych romansów, rozbudził on jednak moją ciekawość względem historii kolejnych przedstawicieli tej rodziny, dlatego z pewnością sięgnę po kolejne części.