„Ona pracowała zdalnie w jednymz biur urbanistycznych, po godzinach udzielała się w sieci jako influencerka i blogerka książkowa.” - Panie Krzysztofie brawo za to zdanie, ale naprawdę uśmiercił Pan jedną z nas? 😉
Co bardziej lubicie? Pełnowymiarową powieść czy opowiadanie?
Zawsze uważałam opowiadanie za formę, którą można opisać krótką historię, bez większej głębi. I nigdy też nie byłam fanką opowiadań.
Teraz skusiłam się na kryminał w formie opowiadania autorstwa Krzysztofa Bochusa. Jest to pierwsze z trzech opowiadań cyklu TAJEMNICE TRZEH SZCZYTÓW. Kolejne dwa ukażą się w marcu.
Jeżeli chodzi tom 1 mamy do czynienia z zagadkowym morderstwem w gondoli na Kopę. Cztery osoby, jedyni pasażerowie, giną w trakcie przejazdu między jedną, a drugą stacją kolejki. Nie ma krwi, nie ma ran, nie ma śladów. Wszystko rozgrywa się w ciągu kilkunastu minut.
Po takim wstępnie pomyślałam sobie „Wow. Ale się będzie działo.” I rzeczywiście mógłby to być początek naprawdę mocnego kryminału, gdyby miał on możliwość się rozwinąć. A w formie opowiadania dostajemy super skoncentrowane w treści śledztwo. Brak czasu na głębsze zabiegi logiczne śledczych. W sumie jest to takie trochę podane na tacy. Dziś morderstwo, jutro wskazanie mordercy. Płytkie i powierzchowne.
Nie wiem co kierowało autorem przy wyborze takiej formy. Może w dalszych częściach odnajdziemy jakieś głębsze założenie i okaże się ono genialne. A na ten moment to czuję niedosyt. Ta historia miała potencjał na mocną książkę.