Lubicie historie pełne tajemnic, kłamstw i konsekwencji wyborów sprzed lat?
Wieczór otwarcia Rezydencji zapowiadał się spektakularnie. W blasku subtelnego oświetlenia połyskiwała tafla basenu infinity, a w drewnianych domkach na gości czekały woreczki z mistycznymi kryształami. Kelnerzy bez przerwy serwowali autorski koktajl „Manor Mule” – orzeźwiającą mieszankę grejpfruta, imbiru, wódki i odrobiny olejku CBD. Wszyscy uczestnicy wydarzenia pojawili się w zwiewnych lnianych strojach, swobodnie przechadzając się między znajomymi – jedni z uśmiechem, inni z ukrytą niechęcią.
Granica luksusowej posiadłości kończyła się tam, gdzie zaczynał się gęsty, stary las – cichy strażnik wielu tajemnic. Jednak radosna atmosfera wieczoru nie przetrwała długo. W niedzielny poranek Rezydencję otoczyły policyjne radiowozy. Coś złowieszczego wydarzyło się wśród gości. Ktoś zniknął, wybuchł pożar, a na terenie posiadłości znaleziono ciało.
Niektóre historie wciągają jak wir – powoli, niepostrzeżenie, aż nagle orientujesz się, że nie możesz się oderwać. Tak właśnie było z tą książką. Początek obiecuje luksus, ekscentrycznych gości i atmosferę pełną wyrafinowania, ale szybko okazuje się, że za fasadą perfekcji kryją się kłamstwa, długo skrywane sekrety i przeszłość, która nie pozwala o sobie zapomnieć.
Autorka misternie splata losy bohaterów, stopniowo odsłaniając ich powiązania i motywy. Każda rozmowa, każdy szczegół ma znaczenie – choć początkowo możemy tego nie dostrzegać. W miarę rozwoju akcji napięcie narasta, a my zaczynamy rozumieć, że nic nie jest takie, jak się wydaje. Tajemnice, które miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego, zaczynają wychodzić na jaw, prowadząc do konsekwencji, jakich nikt się nie spodziewał.
A zakończenie? Zaskakujące, nieoczywiste i absolutnie satysfakcjonujące. Gdy wydawało mi się, że wszystko już wiem, autorka nagle uderzyła w zupełnie inną nutę, zostawiając mnie w osłupieniu. To jeden z tych finałów, które sprawiają, że od razu chce się przewertować książkę jeszcze raz, by znaleźć wszystkie subtelne wskazówki prowadzące do tej konkluzji.