Świetna książka, która pokazuje, że niektóre rzeczy ma się po prostu w genach;-) Czasami potrzeba popchnąć nas w odpowiednim kierunku, by to, co zawsze zwało się niepewnością, otworzyło się z głębi i wyszło jako pewność siebie.
Od samego początku miałam wrażenie, że historia rozpoczęła się nagle, jakby było coś wcześniej, ale zostało zamazane. Wchodzimy w tory obyczajówki, by zobaczyć, że nasze postacie są niczym z krwi i kości. Umierający ojciec, wciąż maskujący objawy choroby prosi córkę, aby zajęła jego miejsce w firmie. Wierzy w jej powodzenie i niemal na każdy argument przeciwny do tego pomysłu ma jakby przemyślane odpowiedzi. Wie co poruszyć i gdzie uderzyć, by córka zgodziła się przejąć po nim ster. Czytając ich wymianę zdań i późniejsze myśli dwudziestopięcioletniej kobiety wiemy, że miała ona zupełnie inne plany. Można by powiedzieć, że coś tam było innego dla niej ułożonego, gdyż to właśnie w pracy poznała niegrzecznego przystojniaka, dla którego stała się później charakterna niczym jej tatuś. Wiadomo, że każdy z nas dla miłości gotów jest zrobić wszystko, bez względu czym lub kim ta miłość jest. Mogę wam jeszcze podpowiedzieć, że pomimo naprzemiennych wypowiedzi postaci, osoba kobieca była tu dominująca, aczkolwiek z męskim wydźwiękiem. W chwilach, kiedy czuć więź między postaciami, nawet rodzinną, nie tylko romantyczną, to mamy to opisane w taki ujmujący sposób, jakby ktoś posypał ich pyłkiem gęstniejącego szczęścia. Są tu postacie, którzy wierzą w powodzenie swoich planów i nie mają najmniejszych wątpliwości co do ich wykonania. To tutaj jakiekolwiek pragnienia są wykonywane na sto procent. Momentami jest też ostro i drastycznie, gdyż mężczyzna, który stanął na jej drodze nie jest ani grzeczny ani ułożony. Potrafi zdobywać i robi to dosyć umiejętnie. Pewność siebie aż z niego kipiała:-) Ale pomimo tego wszystkiego, co rzuca się w oczy jako pierwsze, jest też trauma, którą oboje muszą przepracować. Jego marzeniem jest być częścią formuły i chce udowodnić, że jego przeszłość jest już przeszłością. Ona z kolei nie ma dobrych wspomnień z pracą w rodzinnej firmie, a jednak pozostała, by wzbić ją na wyższy poziom. I w tej bajce jego tożsamość nie jest godna tego, co obrała sobie za cel. On jednak nie ustąpi i będzie parł do przodu, by pokazać, że naprawdę jest godzien danej mu szansy. Czy ktokolwiek z nich ujrzy w tym własne odbicie?
Powiem wam, że niezbyt często czytam książki o wyścigach, jednak co jakiś czas daję im szansę, by zobaczyć, czy cokolwiek w nich się zmieniło. I tak, są tutaj wulgarności, jest przekraczanie granic, ale i są wartości pod postacią miłości do rodzica, przepracowania traum, nie osądzania po wersji ,,byłem" i podarowania szansy w formie ,,jestem". Mamy tu ogrom emocji, szybkości i adrenaliny, która wciąga jeśli się patrzy na potrzeby postaci. Ma zatem w sobie wiele cech, które mogą być potrzebne w spoglądaniu na nasze życie. Nie wiem jak inni, ale ja nie dałam rady przeczytać jej na raz i w spokoju. Zbyt wiele tam się działo, co pobudzało moje nerwy;-) Ale nie twierdzę, że w negatywny sposób. Uważam, że książka jest dobra, ale uprzedzam, że dla pełnoletnich:-)