Joanna Tekieli w swojej książce "Pensjonat Leśna Ostoja" posłużyła się bardzo popularnym, żeby nie powiedzieć oklepanym motywem wyjazdu na prowincję i remontu starego domiszcza, aby podarować mu nowe życie.
W tym przypadku 38-letnia Justyna, pracownica korporacji otrzymuje od swojej przełożonej propozycję nie do odrzucenia. W ciągu trzech miesięcy ma ogarnąć remont starego dworku w Drzewiu - małej miejscowości położonej gdzieś w południowej Polsce. Ale remont to nie wszystko... Ma tu bowiem powstać pensjonat dla pracowników firmy i gości z zewnątrz. Justyna opuszcza zatem tętniące życiem duże miasto i udaje się do Drzewia, gdzie czeka na nią leciwy dom z ogrodem w otoczeniu lasu. Wszystko jest opuszczone i zaniedbane, ale nieruchomość posiada duży potencjał. Przy pomocy miejscowych majstrów Justynie udaje się zorganizować sprawnie działającą ekipę remontową. Uczynność i życzliwość mieszkańców jest godna podziwu. To również dzięki nim Justynie udaje się rozwiązać kilka zagadek oraz poznać kulisy pewnej tajemnicy, która w zadziwiający sposób staje się udziałem naszej bohaterki.
Fabuła powieści pomimo tego, że opiera się na pospolitym motywie może zaciekawić, tym bardziej, że autorka zmodyfikowała nieco tę jej powszechność. Ale gdzie są emocje?... Niestety praktycznie ich nie ma, a skoro wydarzenia obfitują w zagadki i tajemnice, to powinny wzbudzać w czytelniku jakieś uczucia. Dla mnie jest to w zdecydowanej większości dosyć interesująca relacja z adaptacji dworku na pensjonat. W drugiej części książki, kiedy do głosu dochodzi rozwiązywanie zagadek i odkrywanie tajemnic czułam się trochę jak na planie "Pana Samochodzika". Sporo przygód i niezliczona ilość sprzyjających zbiegów okoliczności, przez które wydarzenia zatracały momentami swój realizm. Podobali mi się bohaterowie, dla których mam dużo sympatii. Ta ich życzliwość i uczynność chwilami potrafi czytelnika zupełnie rozbroić. A Justyna... - jej po prostu wszystko się udaje i nawet gdy czasem ma "pod górę", zaraz znajdą się wokół niej wybawiciele.
Pomimo tych wszystkich mankamentów autorce udało się mnie zaciekawić, co jest zdecydowanym plusem tej historii. Mogłabym nawet przejazdem wstąpić do "Pensjonatu Leśna Ostoja" na dzień lub dwa... Gdybym miała podsumować swoje wrażenia napisałabym, że jest to taka trochę bajkowa opowieść przygodowo - obyczajowa, w której raczej nie należy doszukiwać się głębszej wymowy. Lekka, łatwa i przyjemna książka na jeden wieczór, która może pomóc mieć kolorowe sny. Jeśli macie ochotę na tego typu wrażenia to serdecznie polecam.