Redaktor naczelny ''GW" nigdy nie był i nie będzie dla mnie autorytetem. Szczególną niechęć wzbudza dzięki fraternizacji z osobistościami w stylu Jerzego Urbana czy Czesława Kiszczaka (widzę, że o tych faktach należy nieustannie przypominać). Ten pierwszy, pupil III RP w swoich paszkwilach grzmiał: ''Bardzo to smutne, ale prawdziwe, póki ma swo... Recenzja książki Kościół, lewica, dialog