Baumgartner opowiada historię mężczyzny w słusznym wieku, który mierzy się ze stratą żony i wciąż oswaja ze starością. Wraca wspomnieniami do czasów kiedy poznał swoją żoną - Annę, wspomina jak się poznali oraz przytacza jej teksty. Oboje są/byli pisarzami. Ten zabieg formalny pięknie oddaje to jak tworząc parę scalamy się z naszym wybrankiem, jak tworzymy jedność w dwóch ciałach, niemal nierozłączną, bo nawet po stracie niejako odczuwamy fantomowy ból.
Książka jawi mi się jako piękny obraz życia człowieka wraz z jego wspomnieniami, marzeniami, bolączkami, projektami, pracą do wykonania i bardzo krótkimi, niemal nieistniejącymi momentami na oddech, na zatrzymanie się w tu i teraz, bez pośpiechu. Auster genialnie oddał tu gonitwę myśli, która myślę towarzyszy teraz większości z nas, bez przerwy gdzieś pędzimy, jesli nie pędzą nasze ciała, to pędzi nasz umysł. Autor ukazał to tak obrazowo, tak dosadnie, tak wyjątkowo, że nie sposób się tym nie zachwycać. Mistrz formy, geniusz treści. Warto czytać Austera, żegnaj...