“Pogłaskał się po brzuchu, śmiał się przy tym oczami, ustami i każdym mięśniem mimicznym. Swojski koleś, tylko włożyć mu kontusz, by przypominał polskiego szlachcica.”
Mówią, że piekło wybrukowano dobrymi chęciami. Nie kłamią. Prezes banku, Artur Martynow, otrzymuje zaproszenie na tajemnicze spotkanie. Przypuszcza, że to żart jednego z kumpli, ale gdy zjawia się...