“Nie spieszyła się do domu, chociaż chłód coraz śmielej wdzierał się między warstwy ubrania. Przymknęła oczy i uśmiechnęła się do siebie. Udało się. Dotarła do celu. Zrobiła, co zaplanowała, i chociaż rzeczywistość ją zaskoczyła, cieszyła się, że tu jest.”
Nawet najmroczniejszy czas kiedyś mija. Po śmierci ojca i odejściu męża, Iza cierpi tak bardzo, że tylko praca trzyma ją przy zdrowych zmysłach. Gdy nie jest już w stanie udźwignąć ciężaru żalu, t...