“Nie cierpiał zimy. Gdyby to od niego zależało, przyspieszyłby ocieplenie klimatu. Kilka stopni więcej w ciągu dekady to zdecydowanie za mało. Według jego standardów piętnaście stopni zimą i czterdzieści latem byłoby idealnym rozwiązaniem. W takich warunkach wszyscy byliby zadowoleni. Ciepłolubni – bo jest ciepło, Zimnolubni – bo przecież dekady temu wynaleziono klimatyzację.”
W sercu tajemniczego Podlasia, gdzie mrok splata się z codziennością, Wojtek powraca do rodzinnej wsi, by odbudować swoje życie po osobistej tragedii. Wraz z grupą przyjaciół podejmuje się renowacji ...