Cytaty Maciej Kaźmierczak

Dodaj cytat
Śmierć to nieodłączny element życia. Jak oddychanie, jedzenie, sranie. Wszyscy umrzemy. Ale nie wszyscy pójdziemy siedzieć.
Niedoinformowani obywatele to spokojni obywatele.
Oczywiście do czasu.
Choć przeszłość mocno ją znieczuliła, to jednak śmierć czy nawet sama informacja o niej zawsze bardzo ją poruszały. Zdecydowanie bardziej jednak przerażała ją śmierć ludzi niż zwierząt.
Tak bardzo chciała teraz zobaczyć w świetle latarni uśmiechniętego chłopaka z psem na smyczy, że w końcu ujrzała ten obraz. Zdziwiła się, jak bardzo sugestywna potrafi być jej własna wyobraźnia.
Musiała się cofnąć. Nie mogła tego znieść. Chciała spojrzeć na mężczyznę i spytać go, co teraz. Okazało się jednak, że ten wycofał się z zagajnika i zniknął we mgle.
Plot­ki czę­sto mają w so­bie ja­kąś część praw­dy lub są przy­naj­mniej nitką, która do­ciera do praw­dzi­wych pro­ble­mów.
– Lu­dzie czę­sto zaj­mują się cu­dzymi pro­ble­mami, żeby móc uda­wać, że sami ich nie mają. A przez to krzyw­dzą in­nych. I sa­mych sie­bie jesz­cze bar­dziej. – Mą­drze to pani ujęła.
– Bar­manka to zu­peł­nie inny typ ko­biety – po­wie­dział oj­ciec Lili. – Po­trafi po­sta­wić do pionu jak nikt inny.
– My­ślę, że w Skra­ju można być świad­kiem wielu nie­co­dzien­nych sy­tu­acji – od­parł ta­jem­ni­czo. – Tym bar­dziej w ob­li­czu czy­jejś śmier­ci. – Zwy­kle śmierć to wła­śnie ko­niec nie­spo­dzia­nek. W trum­nie nie­wiele się może wy­da­rzyć.
– Gdy chłop nie ma żony, nie po­zo­staje mu nic in­nego, tylko pić – ode­zwał się na­gle ktoś zza progu.
Wielu śmia­ło się z niego i po­wta­rzało, że pies to nie kom­pan, nie part­ner, nie przy­ja­ciel. „Z psem ni­gdy nie bę­dziesz miał ta­kiej re­la­cji jak z czło­wie­kiem, Teo”, po­wta­rzali. „Wiem i o to wła­śnie cho­dzi – od­po­wia­dał im. – Z nią mam o wiele lep­szą re­la­cję niż z kim­kol­wiek w ludz­kiej skó­rze”.
-Lubisz to, no nie? - spytał Mazurkiewicz, szczerząc się, po czym wybuchł śmiechem, gdy dostrzegł potwierdzający uśmiech Foksa. - Nie dziwię się. U mnie nudno jak zawsze. Chociaż raz w roku jakiś trup mógłby do mnie przemówić albo przejść się korytarzem.
Po kilku sekundach obudziła się ostatecznie i podniosła ociężale na łokciach. Wtedy dostrzegła, jak z jej twarzy zsuwają się na koszulkę tłuste, oślizgłe larwy, których biały kolor zakłócało czerwone, mięsiste wnętrze, wypełnione tym, co jeszcze przed chwilą jadły.
Dopiero seria mocnych kichnięć przyniosła efekt. Z nozdrzy wraz z gęstym śluzem, wylały mu się na koszulkę białe oślizłe larwy, mozolnie poruszające się w gęstej wydzielinie.
Zapukała delikatnie, potem drugi raz, nieco mocniej, ale przestała, gdy głuche echo tylko odbiło się od ściany lasu. Poczekała chwilę, ale nikt nie odpowiedział. Miała nadzieję, że mężczyzna na cmentarzu mówił prawdę i że gdy teraz wejdzie do środka, to nie natknie się na rozzłoszczonego leśnika z dwururką wycelowaną nie w jej stronę niczym w zwierzynę łowną.
Działania kobiety nie przewidzisz
© 2007 - 2025 nakanapie.pl