Afganistan okiem reportera, czyli nieco chłodniejsze spojrzenie na wymiar wojny. Autor skonstruował treść na bazie alfabetu, tak że każdy rozdział przypisany jest do kolejnej litery, np C jak cywile, D jak dom, E jak emocje itd. Mam świadomość, że nie wszystkie aspekty można uchwycić w takiej formie, a historie opisywane w następujących po sobie rozdziałach są prześwietlane pod różnym kątem. Przez to skaczemy co chwilę po latach i to trochę wybijało mnie z rytmu. Ale to tylko forma. Treść jak najbardziej zasługuje na pokłon. Doskonała robota.