"Całkiem często zdarza się, że człowiek poddany długotrwałemu stresowi doświadcza palpitacji serca. Tego rodzaju objawy są dość powszechne, choroby psychosomatyczne mogą jednak manifestować się także w dużo bardziej drastyczny sposób: poprzez paraliż, drgawki czy niemal każdy rodzaj niepełnosprawności"
Precyzyjnie, dość kompleksowo i profesjonalnie potraktowany temat chorób i doznań psychosomatycznych. Autorka jest lekarzem, neurologiem, jednak to o czym pisze i co ją najbardziej interesuje to choroby psychosomatyczne, chociaż jak sama twierdzi
"Błędem jest traktowanie zaburzeń psychosomatycznych jako jakiejś jednej choroby, którą wywołuje jedna przyczyna"
Na przykładzie historii swoich pacjentów pokazuje czytelnikowi, że w takich zaburzeniach nic nie jest jednoznaczne i, mimo że wielu z jej pacjentów ma napady padaczkowe, to nie mają padaczki. Dlatego ona te ataki nazywa "rzekomopadaczkowe".
Książka jest bardzo ciekawie napisana, oprócz historii pacjentów, pani doktor przeplata je ciekawymi historiami o chorobach, lekarzach i sposobach leczenia w minionych wiekach.
To, czego przez całą książkę mi brakowało, to jakichś relacji o tym jak zakończyła się sprawa danego pacjenta, czy wyzdrowiał, czy nie. Z wszystkich przykładów, tylko o jednym się dowiedziałam, o pewnej pani, która straciła wzrok, mimo że fizycznie żadne badania nie wykazywały żadnych powodów, by miała nie widzieć. Pani ta odzyskała wzrok, o innych pacjentach i przypadkach nic autorka nie pisze.
Pod koniec książki dowiedziałam się dlaczego. Otóż kiedy doktor O'Sullivan stwierdza, że objawy, z którymi przychodzi pacjent, nie są natury neurologicznej tylko psychicznej, kieruje pacjenta do psychiatry i tu sprawa się wyjaśnia, na co zresztą autorka kładzie duży nacisk w swojej książce. Otóż tylko nieliczni, rzeczywiście do tego psychiatry się udają, reszta, cóż postępuje różnie... Dlatego nie ma w książce relacji z wyzdrowień...
"Zdecydowanie zbyt często się zdarza, że pacjenci nie spotykają się z psychiatrą. Zbyt często też nie docierają do mnie żadne informacje o tym, jak potoczyły się ich dalsze losy"
Wspomina też pani O'Sullivan o hipochondrykach i o profitach i korzyściach z chorowania. Bardzo dobitnie zwraca też autorka uwagę, że:
"Jeśli chcemy, żeby brano pod uwagę możliwość, że poważne choroby mogą mieć przyczyny natury psychogennej, musimy uwierzyć, że coś takiego jest możliwe. Musimy zdawać sobie sprawę, jak ciężki przebieg mogą mieć zaburzenia psychosomatyczne. Jeśli chcemy, aby były traktowane jak "prawdziwe" choroby, musimy zaakceptować władzę, jaką ma umysł nad naszym ciałem"
I na koniec jeszcze taka ciekawostka dotycząca, naszego starego poczciwego.... śmiechu
"Śmiech może też być oznaką choroby. Niestosowny, niepohamowany śmiech często jest objawem wielu zaburzeń psychicznych i neurologicznych. Ludzie w manii śmieją się długo i hałaśliwie. Niestosowny śmiech może być także wynikiem uszkodzeń płata czołowego, mózg nie potrafi wtedy odróżnić sytuacji zabawnych od niezabawnych."
Książkę polecam, na pewno jest warta przeczytania.