Od pierwszego tomu lubię serię o wiedźmach, odpowiada mi styl autorki, charakterystyczne bohaterki, ich specyficzność. Nie wszystkie części uważam za równie udane, o ile pierwszy tom mnie zachwycił (w kategorii lekkich i przyjemnych czytadeł jest jak dla mnie super), drugi bardzo się podobał, to trzeci był słabszy, czwarty do niczego, piąty podnosił poziom. Teraz przeczytałam tom szósty i jestem bardzo zadowolona z lektury - nareszcie wiedźmy trochę wyszły poza swoją szufladę, jest mniej o autorach, grafomanach, blogerach i całej tej ferajnie okołoliterackiej, natomiast pojawiają się problemy zdrowia psychicznego i .... nie, nie będę spoilerować, wystarczy to, co wydawca naskrobał na okładce. Mogę dodać, że domyśliłam się sprawcy po kilku odkryciach dokonanych przez Piotra, odgadłam motyw, choć nie przewidziałam tego, co zrobi morderca.
Mam wrażenie, że autorka chyba zaczyna wracać do lepszej formy, mam nadzieję, że jej tak zostanie.