„Morderstwa nad Bałtykiem. Wampir z Bytomia” to książka, która wbija w fotel, ale nie z zachwytu – z przerażenia i niewiary, że takie historie mogły wydarzyć się naprawdę. Joachim Knychała, „wampir z Bytomia”, to postać, która ucieleśnia najgorsze ludzkie koszmary – nienawiść wobec kobiet, zimną brutalność i chęć upokorzenia swoich ofiar nawet po ich śmierci. Przeraża mnie jego metodyczne wybieranie ofiar i sposób, w jaki tłumaczył swoje bestialskie czyny. Bytom, tramwajowa linia nr 6 – te miejsca nabierają w tej książce mrocznego, klaustrofobicznego wymiaru. Aagaard odmalowuje tę historię z taką szczegółowością, że niemal czułam chłód tamtych nocy i echo kroków na pustych ulicach. Ta książka to podróż w głąb umysłu zła, z której nie wychodzi się już takim samym.