Jaką ocenę wystawić nie najlepszej książce koszmarnie czytanej przez lektora? Cierpiałam, mimo to wysłuchałam do końca (chociaż powinnam porzucić po pierwszym rozdziale) wyłącznie dlatego, że nie miałam dostępu do e-booka. Wy tego nie róbcie, nie warto.
Zarzuty pod adresem autora:
• Tytuł książki wprowadza w błąd - to nie jest biografia Bronisława Piłsudskiego. Owszem, jej pierwsza połowa może za takową uchodzić, ale druga zdecydowanie nie. Bardziej pasowałby do niej tytuł, np. "Bronisław Piłsudski i jego czasy" , wtedy ok, encyklopedyczne (dosłownie !) opisy tysiąca osób oraz miejsc rozsianych w różnych zakątkach świata może miałyby jakieś uzasadnienie, a ich obecność nie byłyba takim zaskoczeniem dla czytelnika.
• Tekst wydaje się kompilacją cytatów z książek innych autorów - przekonałam się o tym sięgając po "Bronisława Piłsudskiego pojedynek z losem" Jerzego Chociłowskiego, gdzie już po kilku stronach czytałam dobrze mi znane zdania w niemal niezmienionej formie. Mogę się założyć, że gdybym przewertowała całą bibiliografię, okazałoby się, że zapożyczeń z innych opracowań jest więcej.
A oto 'grzechy' lektora:
• dno, dramat i żenada. Dziwię się, że Konrad Biel, po tak spartolonej robocie, w ogóle wyrazil zgodę by jego nazwisko widniało na okładce. Tekst czytany po polsku wypadł słabiutko - nierówne tempo, słaba dykcja, przełykanie śliny i przysypianie. Brr...
• w językach obcych... dotąd nie mogę się otrząsnąć! Nie to żebym była poliglotką, jednak podstawy kilku języków znam. O angielskim mogę powiedzieć, że wyszedł jak cię mogę, ale rosyjski, niemiecki , a zwłaszcza francuski to po prostu kabaret! Po rosyjsku lektor sylabizuje - serio! O jakimkolwiek akcencie nie ma mowy, ale kto by tam w tym wypadku akcentu się czepiał. W nazwach niemieckich i francuskich lektor nie stosuje podstawowych zasad wymowy, np. o niemieckim -eu nie słyszał, ani o francuskich niemych a powszechnych końcówkach '-s' , '-e', '-ent' , że o innych nawet nie wspomnę. Proste słowo 'rue' - ulica, które powinno wymawiać się krótko, bardziej jak 'ri' , lektor ciągnie po raz tysięczny 'ruu' . Tam, gdzie sili się na francuski akcent można paść i nie wstawać, bo po co, skoro za chwilę znowu człowiek leży i kwiczy.
Podsumowanie audiobooka wypada tak:
autor: 5 + lektor: 0 = 2,5
Wniosek: W tej wersji omijać książkę szerokim łukiem!