"W pewnym dla nas momencie w życiu przyszłość nie ma już żadnego znaczenia, liczy się tylko tu i teraz".
Są książki, po których nie poskładasz serca na nowo. Nie ważne, jak wiele razy bedziesz po nią sięgać, czy znasz juz zakończenie, czy tylko się go domyślasz, one już zawsze będą wywoływały łzy….
Ostatnia Asysta…. Nie tego się spodziewałam…. Nie byłam na to zupełnie gotowa… Kiedy dotarłam do momentu w książce, że wiedziałam jak się ona skończy, to takiego zakończenia się w ogóle nie spodziewałam…. Czy było dobre? Czy było złe? To pozostawię do oceny każdemu prywatnie, tutaj nie da się zdecydować….
Łucja i Fabian poznali się w szkole. My poznajemy ich w momencie, kiedy odkrywają w sobie uczucia, których się nie spodziewali. Pierwsza nastoletnia miłość, wspólna pasja, plany i marzenia. I jedna wiadomość, po której trzeba wszystko przewartościować. Ból, tajemnice, maski… Tak wiele uczuć….
Historię Łucji i Fabiana poznajemy z dwóch perspektyw, dlatego mamy pełny wzgląd na to z czym oboje się zmagają. Widzimy decyzje które podejmują, maski które zakładają. Możemy czuć ich radość, ból oraz to, co nieuchronne.
Ostatnia asysta pokazuje nam, jak bardzo nastolatkowie czują się samotni, niezrozumiani. Jak emocje, które dla nas będą blachostka, dla nich rosną do rangi nie do przekroczenia. Jak bardzo musimy zwracać uwagę na to, co dzieje się w życiu młodych ludzi i wyciągać pomocną dłoń.
To była zupełnie inna Ostatnia Asysta, niż byłam w stanie sobie wyobrazić. Jestem prawie tydzień po przeczytaniu książki a kiedy usiadłam do pisania, to z moich oczu popłynęły łzy. Tej historii nie da się przerobić w sobie. Nie da się zapomnieć i przejść nad nią do porządku dziennego. Każda próba jej odtworzenia kończy się bólem w sercu….
Czy musiało tak być?....