Mówiąc dzisiaj o poezji, kusi mnie, by przypomnieć rzecz z pozoru oczywistą - mianowicie, że poezja należy do porządku sztuki. Ta trywialna uwaga pociąga jednak za sobą niebanalne konsekwencje. Poezja, podobnie jak malarstwo, rzeźba, fotografia, performance czy instalacja, znajduje się w tym samym obszarze rozważań. Sztuka - jak napisał Jean Baudrillard "nie jest nigdy mechanicznym odwzorowaniem pozytywnych czy negatywnych warunków panujących w świecie, jest raczej jego spotęgowanym złudzeniem, hiperbolicznym zwierciadłem". W świecie, który stacza się w materializm rezygnując z głębokich relacji i doświadczeń na rzecz bezpiecznej stagnacji i elastyczną aureolą otacza rosnącą pustkę, sztuka zdaje się wdzierać w tę pustkę i poprzez swoją fikcyjność (dystans) obnaża rozdźwięk pomiędzy światem a naszą tęsknotą. Poezja skupia w swej treści całe doświadczenie kultury, w której żyjemy, ale to nie treść wiersza stanowi o jej sile ale forma, którą przybiera. Artystka kształtuje formę, a nie treść, która należy do świata, kultury i miejsca, w którym dojrzewa do twórczego gestu jego życie. Słowo - tworzywo stawia przed twórcą zadanie, któremu tylko on może podołać. Niepowtarzalny, często zbyt delikatny w świecie, w którym transcendencja znajduje się poza obszarem wartości, odnajduje wartość w sztuce - w jedynym możliwym obszarze wolności, który stanowi twórczość. Siada przed kartką papieru i słyszy "masz w dłoniach całą nieskończoność". Jarosław Dulęba - wybór tekstów