Jedna z piękniejszych książek, jakie ostatnio miałem przyjemność czytać, a jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Baldwina.
Powiedzieć, że to historia miłosnego trójkąta, który rozgrywa się w Paryżu, to mało. Bo nie o samą miłość tu chodzi, lecz o człowieka, który kocha „podwójnie”. To właśnie jego wątpliwości (choć czy na pewno można mówić o wątpliwościach?), wahania i nieumiejętność podjęcia decyzji ostatecznej (ale czy ktoś wymagał, by decyzję taką podjął?) są esencją powieści, to na nich (i czerwonym winie, jedzeniu, zapachach papierosów i perfum) Baldwin konstruuje paryski powojenny świat i postać Davida, który pozwolił sobie skraść serce Giovanniego (i nie tylko jego).
To powieść retro, ale jakże się ją czyta! Paryż jest wciąż miastem miłości, zapełnionym barami, restauracjami i spelunkami przesiąkniętymi jedyną w swoim rodzaju wonią rozgrzanych ciał i pożądania. W jego maciupkich mieszkaniach gnieżdżą się spragnione przyjaźni, cielesności i rozkoszy ludzkie stworzenia, w takim też pokoju żyje Giovanni. Jego pokój właśnie (a raczej panujący w nim nieład, jak i próba jego ogarnięcia) jest kolejnym bohaterem, a jednocześnie angielskim tytułem powieści, co każe nam szukać dalszych znaczeń i ukrytych podtekstów. David to postać niejednoznaczna – kochliwy przystojniak, poszukiwacz przygód na jedną noc (dziewczyna, marynarz…), który nie potrafi zaangażować się w prawdziwe uczucie, z czego i on i my zdajemy sobie sprawę zbyt późno. Ale Baldwin d...