“Mistrz zagadek” Danielle Trussoni to thriller sensacyjny z niewielkim dodatkiem powieści grozy, elementem lekko nadprzyrodzonym, który jednak nie jest całkowicie wydumany, bo wywodzi się z wierzeń, które ludzkość zebrała na przestrzeni wieków… Jego głównym bohaterem, tytułowym mistrzem zagadek, jest Mike Brink, mężczyzna, który zyskał cechy sawanta kilkanaście lat temu w wyniku wypadku. Mike zostaje uwikłany w zagadkę morderstwa sprzed 5 lat przez samą sprawczynię, a przynajmniej kobietę, która została skazana i odsiaduje za nie wyrok. Historia bogata jest w zagadki wszelkie - słowne, liczbowe, graficzne, a czytelnik każdą jedną dostaje do wyglądu - za co należą się brawa polskiemu tłumaczowi, który doskonale poradził sobie nawet z tymi najtrudniejszymi, językowymi. Zagadki angażują, ciekawią, ale też nie wymagają bardzo dużo od czytelnika, bo genialny Mike zaraz nam je wyjaśnia i to tak, że zrozumie każdy. Tak jest w sumie z każdym zagadnieniem w historii, a tych trochę jest - mamy tu i kwestie różnych religii, kultów, wierzeń, dziwnych tajnych organizacji, jak i najnowszej technologii, a nawet tej, która zaraz może nadejść. Zagadki ludzkości odwieczne, które teraz są już na wyciągnięcie ręki. Podane w sposób sensacyjny, akcja dynamicznie posuwa się naprzód, a czytelnik raz po raz jest zaskakiwany, przez co książkę czyta się naprawdę dobrze, a historia wzbudza ciekawość nawet mimo tego, że momentami ucieka w to, co nadprzyrodzone - oczywiście piszę to z perspektywy osoby, która woli fabuły bardziej racjonalne. A tej, mimo wszystko i racjonalności nie brakuje - wyciągnęłam z niej kilka fajnych myśli! Ogólnie jednak i przede wszystkim jest to dobra rozrywka, zajmująca na tyle, że chętnie skuszę się w przyszłości na kontynuację przygód sawanta Mike'a Brinka!