Historie bardzo szybko się czyta, choć zostałam zaskoczona formatem poprowadzenia tej historii. Wpierw wchodzimy w drastyczne sceny, kiedy jeden z funkcjonariuszy policji zostaje odnaleziony przyklejony do skał, gdzie wyglądał jakby wisiał w powietrzu. Jego ciało zostało podziurawione i wygląda na to, że jeszcze żyje. Na miejscu odnaleziono mężczyznę, który uparcie twierdził, że jest niewinny, po czym zaczął przybierać postać innych osób, w tym kobiety, czy też młodego chłopca. Wychodzi na to, że mamy do czynienia z wieloma osobowościami w jednym ciele. Po rozmowie z psychiatrą, okazuje się, że są bezradni. Ten wątek nie zostaje zakończony, a my z perspektywy jednej postaci przechodzimy do drugiej, gdzie zaznajamiamy się z dawnymi morderstwami par. Po głębszym zapoznaniu się z ułożeniem ciał doszli do wniosku, że ich pozy nie były przypadkowe, gdyż sugerowały wręcz prawdziwą sztukę. Pomimo tego, że tytułowa Lucia nie może sama bezpośrednio zająć się sprawą morderstwa swojego kolegi, to jednak później łączy swoje siły z Salomonem z części drugiej zawartej w tej książce. Wychodzi na to, że łącząc swoje siły można osiągnąć o wiele więcej aniżeli w pojedynkę.
To całkiem niezły kryminał, który czasami wypadało by czytać uważnie. Akcja bywa bardzo szybka, ale niekiedy widać, że autor chciał wzbudzić napięcie i nieco przedłużał niektóre wątki, czasami aż boleśnie, że miałam ochotę go popędzić. Później następowało znaczne przyspieszenie, już dostawaliśmy tego bakcyla i ponownie kolejna sprawa zaczynała przypominać bieg ślimaka. W ten sposób naprzemiennie czytamy ją do końca. Postać Luci bywa bardzo charakterna, czasami bardzo chce coś osiągnąć, ale zapomina, że nie jest wszechwiedząca i musi ustąpić. Niby bardzo przeżywa śmierć kolegi, ale nie zawsze jest to ukazane, gdyż inna sprawa przyćmiewa ten wątek. Jakby miało być podkreślona co w tym momencie jest najważniejsze, na czym my sami powinniśmy skupić swoją uwagę. Pomimo tego przeczytałam ją z przyjemnością, więc ją polecam:-)