Nie kupuję historii zawartej w tej powieści . Pomysł może i niezły , ale raczej mało prawdopodobny . Wątek główny , czyli kryminalny bardzo rozmyty wśród przywoływanej co krok codzienności mieszkańców Warszawy . Łapanki , po łapankowe egzekucje , seksualne i miłosne doświadczenia przyszłych powstańców oraz niekończące się i w końcu męczące dywagacje na temat robić powstanie , czy nie . Kto nam pomoże , a kto się na nas wypnie . No i ci infantylni i jakże naiwni gestapowcy z listy mordercy , którzy dają się wciągać w pułapki . Wprost lecą w nie jak ćmy do źródła światła mimo że mają ochronę i powinni mieć wzmożoną czujność . A jak pojawił się '' pan w meloniku '' , doznałam nieodpartego skojarzenia ze '' Złym '' Leopolda Tyrmanda , jego niezbyt udanym naśladownictwem . W całej gamie postaci stworzonych w tej książce , przewija się też ktoś o nazwisku Janek Kos . Nie wiem czy to zabieg celowy , czy tylko tak autorowi wyszło , ale jeśli uczył się wojny na kultowym już jak by nie było serialu '' Czterej pancerni i pies '' , to nie dziwię się że w jego opowieści Niemcy to niedorozwinięci psychopaci którzy nie potrafią myśleć , a Polacy to waleczni patrioci . A jeden jest nawet tak cudowny i wspaniały że i gestapo sobie bez niego nie poradzi i wyciąga go z Oświęcimia by rozwiązywał kryminalną zagadkę . Oceniłam tę lekturę na ' może być ' , a nie niżej , tylko dlatego że to debiut autora , a ja każdemu debiutantowi daję zawsze drugą szansę